Przejdź do głównej zawartości

Polecane

"Rok szarańczy" Terry Hayes

      „Rok szarańczy” to powieść, na którą czekałam ponad trzy lata. Terry Hayes zaskarbił sobie mój podziw „Pielgrzymem” i od tamtej pory zdecydowanie częściej sięgam po pozycje o szpiegowskiej i terrorystycznej tematyce. Nadal uważam, że na tym polu Terry Hayes nie ma sobie równych.     „Rok szarańczy” w dużym skrócie opowiada o tym jak jeden z agentów specjalnych od Regionów Niedostępnych wyrusza na misję, której celem jest zdobycie informacji o planowanym ewenemencie – groźnym zdarzeniu terrorystycznym o globalnym zasięgu. Nie wszystko idzie zgodnie z planem. Nasz bohater wpada w ręce przywódcy Armii Czystych, który powinien był zginąć w zamachu rakietowym. Jako jeniec poznaje bardzo ważne informacje, które mogą ocalić wiele istnień, dlatego robi wszystko by przeżyć i uciec. Nie będę zdradzać więcej szczegółów żeby nie psuć zabawy, ale mogłabym bardzo długo opowiadać o tej książce.     Podobnie jak „Pielgrzym” tak i ten tytuł to dość spora gabarytowo książka na kilka wieczorów. I p

Śmierć - Neil Gaiman - recenzja - EGMONT



Po pierwszym sezonie “Sandamana” i w oczekiwaniu na sezon drugi, Egmont przypomina nam oryginalne komiksy Gaimana. Tym razem do moich rąk wpadła antologia “Śmierć” - poświęcana siostrze Snu.


Tytułem wstępu mógłbym napisać coś podobnego do tekstu Tori Amos, który otwiera niniejszą antologię. Gaiman, bowiem, przedstawia śmierć w sposób nieczęsto spotykany, ale bardzo mi bliski. Bohaterka omawianego tomu jest niczym z “Pieśni Słonecznej” św. Franciszka - naszą Siostrą (swoją drogą dotarło do mnie, że tym sformułowaniem Biedaczyna de facto “zaczął polemikę” z tekstami biblijnymi, wg których śmierć “weszła na świat przez zawiść diabła” oraz “zostanie pokonana jako ostatnia”; stanowi więc wroga człowieka, a nie żadną siostrę!). Jest też niczym z serii obrazów Jacka Malczewskiego “Thanatos”... czy “wybawicielką” z piosenek Kasi Lins…


Przez usta mi nie przeszło

Żeby przyznać idę teraz

Przez głowę im nie przechodziło

Że dziś głód zabiję (K. Lins, Sz. Białorucki - “Tamten dom”)



Wróćmy do samej antologii - zbierającej historie z “Sandmana”, w których występuje Śmierć. Mamy w niej dwie pełnoprawne historie oraz pięć form krótkich… no i na końcu - przed notami biograficznymi - pogadankę o AIDS i prezerwatywach, w której asystentem Śmierci jest John Constantine i… się wstydzi (hehe).


Antologię otwiera, doskonale znana widzom netfliksowego “Sandmana”, historia “Odgłos jej skrzydeł”. Serialowy odcinek, swoją drogą to świetna adaptacja. Race-swap głównej bohaterki w niczym nie przeszkadza. Siłą rzeczy nie dało się oddać kontrastu czerń-bladość twarzy (proszę tylko nie odczytywać tego jako rasistowskiej przypierdółki! bynajmniej!), ale Kirby Howell-Baptiste nadała postaci więcej kształtu i kobiecości, zbliżając ją do Śmierci… z obrazów Malczewskiego.




Historia “Wysoka cena życia” ma lepsze i słabsze momenty… Ale śmierć-Didi w cylindrze to najpiękniejsze ujęcie Śmierci w całym tomie.


Historia Hazel i Foxglove z “Pełni życia” niekoniecznie mnie ujęła… ale “nadrobiła” bardzo dynamiczną i wciągającą końcówką (schemat trochę jak z pierwszym sezonem serialowego “Sandmana”).


Wymienię jeszcze krótką historię “Koło” - która jest hołdem Gaimana dla ofiar 11 września 2001 roku… W tej i innych historiach Śmierć urzeka - jest rozumiejącą i empatyczną siostrą ludzi, która ich kocha i rozumie; lubi “szczęśliwe zakończenia”. Jest też jednak bezwzględną służbistką - po prostu wykonuje swoją pracę… a gdy historia świata dobiegnie końca “ustawi krzesła na stołach i zgasi światło”. 


Słowo o rysunkach - kto zna komiksowego “Sandmana” temu nie trzeba mówić czego można się spodziewać. Mi najbardziej podoba się kreska Chrisa Bachalo. Już wspomniałem, że śmierć-Didi to najpiękniejsze ujęcie postaci w całym tomie. A! Na końcu tomu jest wspaniała galeria okładek! Różne style, wiele doznań estetycznych! Okładka z zakatowanym przez ojca (?) chłopcem, którego Śmierć wyprowadza to najbardziej przejmujące dzieło jakie ostatnio widziałem (nie będę jej pokazywał; Facebook jeszcze zdjąłby nam stronę ;-P); Tym bardziej zachęcam do zakupu! Naprawdę warto!



Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępniony do recenzji tom. Naprawdę warto go nabyć. Gaiman to mistrz; dla mnie, który na co dzień czytuję superhero, jego dzieła są jak katharsis. Solidne rysunki, dobre i dające do myślenia historie. Czego więcej trzeba? Aha… Jeszcze jedno - tym razem tematem i bohaterką jest nasza Siostra, którą na pewno kiedyś spotkamy. Ostatecznie całe nasze życie sprowadza się do spotkania z nią. Może warto się skonfrontować z tą myślą? Przyczynkiem do tego może być antologia “Śmierć” od Neila Gaimana…


 [Współpraca reklamowa] Komiks został przekazany bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Egmont, Wydawnictwo Egmont nie miało wpływu na kształt mojej opinii. Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępniony do recenzji tom.


Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń