Bad Boy (2020)




Patryk Vega co jakiś czas szumnie ogłasza swoją kolejną superprodukcję, która ma obnażyć społeczeństwu fakty z życia różnych grup społecznych czy aspołecznych. Pierwsze Pitbulle czy Botoks jeszcze nawet mi podchodziły, jednak kolejne vegafilmy były oglądane przeze mnie z trudnością i niemałym cierpieniem. W sumie np. po obejrzeniu „Kobiet mafii”, dwójkę zobaczyłem tylko dlatego żeby sprawdzić czy da się zrobić coś gorszego. Niestety dało się. Gdy dowiedziałem się o kolejnym filmie Vegi, który miał opowiadać o kibicach piłkarskich zaciekawiło mnie to z dwóch powodów. Pierwszy z nich to fakt, że miałem przyjemność poznać trochę kulturę stadionową i ludzi powszechnie zwanych kibolami. Druga sprawa, to chęć zobaczenia ile z treści filmu będzie zgadzać się z tym co było mi poznać.

„Bad Boy” opowiada historię Pabla, kibica klubu WKS Unia granego przez Antoniego Królikowskiego. Pierwsze spotkanie z Pablem to retrospekcja wydarzeń z dzieciństwa i konsekwencja życia w patologicznej rodzinie, w której rządzi wciąż nachlany i agresywny ojciec (kibic Unii), który ze śpiewem na ustach leje swoją żonę. Kolejne wydarzenia to droga Pabla na szczyt kibicowskiej hierarchii oraz przejmowanie władzy w swoim ukochanym klubie.

Jeżeli chodzi o grę aktorską to można by napisać tylko i wyłącznie o wspomnianym już Królikowskim. Zagrany przez niego Pablo to jedyna wyrazista postać w całym filmie. Pozostałe role to, no cóż płytkie wytwory nie wnoszące nic ciekawego do filmu.

O dziwo w „Bad Boyu” widoczna jest jedna, w miarę spójna fabuła, niestety mocno podziurawiona, a kolejne etapy rozgrywają się w ekspresowym tempie przez co rozgrywające wydarzenia są mocno spłycone. Główna fabuła oparta jest na prawdziwych wydarzeniach rozgrywających się w jednym z krakowskich klubów piłkarskich. Działo się tam sporo i można by nakręcić o tym kawał dobrego filmu, niestety Patryk Vega wolał pozostać przy uogólnieniu i spłyceniu tematu. Podobnie zresztą zrobił z ukazaniem życia stadionowego. Przedstawione w filmie sceny to luźny zbitek wydarzeń, które mogłyby się wydarzyć w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, ale nie w czasach, w których rozgrywa się fabuła. Mamy tutaj wymieszane niczym w maszynie losującą totolotka wydarzenia: rzucenie nożem w piłkarza drużyny przeciwnej, obrzucanie kamieniami pociągów (wspomniane lata dziewięćdziesiąte) czy na przykład organizowanie ustawek w centrum miasta przy ruchliwej drodze, z której wszystko jest widoczne dla każdego z obecnych w okolicy. Podkreślam, że nie spodziewałem się, że twórcy choć trochę zainteresowali się jak wygląda świat kibiców w rzeczywistości, jednak aż tak radosnej twórczości nie przewidziałem.

Podsumowując, można uznać, że najnowszy film Vegi przewyższa poprzednie tytuły faktem posiadania nawet logicznej fabuły, pamiętajmy jednak, że nadal jest ona strasznie dziurawa. Pozostałe aspekty to stały, niski poziom, brak poznania tematu i po prostu chęć zszokowania widza. Tak naprawdę nawet to ostatnie się nie udało.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń