Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Świat Mitów. Jazon i Złote Runo - recenzja

  Grecka mitologia, pełna niezwykłych epopei, wszechwładnych bogów, przerażających potworów i niezłomnych herosów, od wieków inspiruje i uczy. Seria „Świat Mitów” przenosi nas w świat tych fascynujących opowieści, prezentując je w formie komiksowej. Najnowszy tom tej serii skupia się na historii Jazona. To mistrzowska adaptacja jednego z najbardziej znanych greckich mitów – wyprawy Jazona po złote runo. Historia zaczyna się, gdy Jazon, prawowity następca tronu królestwa Jolkos, jako jedyny ocalał z masakry, którą na jego braciach przeprowadził zdrajca Pelias, jego wuj. Matka Jazona ukryła go, a chłopiec dorastał pod opieką najlepszego nauczyciela w Grecji – centaura Chirona. Chiron uczył go muzyki, medycyny i sztuki wojennej. Po osiągnięciu pełnoletności Jazon odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu i postanawia wypełnić swoje przeznaczenie. Jednak jego wuj Pelias zastawia na niego pułapkę, zmuszając młodego herosa do podjęcia się niebezpiecznej misji zdobycia złotego runa – skarbu bezcenne

Green Book (2018)

Green Book (2018)
reżyseria: Peter Farrely
gatunek: dramat, komedia


Trochę czasu minęło, zanim wybrałem się na seans filmu "Green Book". Po oscarowej gali wiadomo było, że trzeba nadrobić zaległości. Jak się okazało - był to strzał w dziesiątkę. Ale po kolei...



Historia opowiedziana w filmie nie jest może jakoś specjalnie odkrywcza - w kategorii kina drogi nie znajdziemy tu powiewu świeżości. Rekompensuje nam to z nawiązką nakreślenie postaci oraz ich przedstawienie przez parę głównych aktorów. Viggo Mortensen jako lubiący dużo zjeść cwaniaczek z Nowego Jorku to zdecydowanie pierwsza liga w Hollywood i jeśli za nim nie przepadasz - jest okazja, żeby zmienić zdanie. A jeśli jesteś jego fanem (jak ja) - pewnie wystawiasz mu w tej chwili "dziesiątkę" na Filmwebie, przegryzając złożoną na pół pizzę. Charakter tej postaci możemy poznać już od pierwszych minut filmu i z miejsca zaczynamy mu kibicować, śmiejąc się pod nosem. Dopełnieniem dla niego szybko staje się Mahershala Ali, wcielający się w pianistę (co zaskakujące, czarnoskórego). Bardziej stonowany, elokwentny, będący swoistą przeciwwagą dla pierwszoplanowego żartownisia. Obaj panowie wyruszą w podróż po kraju, w której będą poznawać siebie nawzajem, występować na scenie oraz ścierać się z obecną jeszcze na Południu segregacją rasową. I choć w tym jednym zdaniu można streścić 2 godziny tego, co dzieje się na ekranie, całość obrazu sięga jeszcze głębiej, zahaczając o wartości rodzinne, oraz  poruszając istotne kwestie w życiu każdego człowieka, takie jak godność i akceptacja. Film jest zabawny kiedy trzeba (dzięki świetnym, lekkim dialogom), ale potrafi być również poważny i wzruszający (chociaż do tego nie wypada mi się przyznać). Mimo wszystko "Green Book" odbieram bardziej jako komedię niż jako dramat - więcej w nim pozytywnego spojrzenia na świat i "pokrzepiania serc". Ja czułem się podniesiony na duchu po seansie -  dlatego, że właśnie obejrzałem kino drogi oparte na dwóch aktorach w najlepszym wydaniu. Czego i Wam życzę.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń