Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Świat Awkilonu - Krasnoludy, tom 5. Tiss z Bractwa Tarczy - recenzja

  Dzięki wydawnictwu Egmont wracamy do rozległego świata Awkilonu i do krasnoludów z Bractwa Tarczy. Krasnoludy to jedna z dominujących cywilizacyjnie ras, która jednocześnie stoi w obliczu nieustannych najazdów ze strony krwiożerczych ogrów i orków, jak również doświadcza zachłanności ludzi.  W piątym już tomie przygód tej rasy poznajemy Tiss, córkę Brahma - renomowanego wojownika, kapitana straży Bractwa Tarczy. Pomimo odwiecznej tradycji nieprzyjmowania kobiet do armii w jej rodzinnym mieście, Tiss, po tragicznym incydecnie z młodszym bratem, postanawia przełamać te bariery i spełnić swoje pragnienie o karierze w wojsku i wykazania się przed oczyma ojca. Autorzy świata Akwilonu - Jean-Luc Istin i Nicolas Jarry - mistrzowsko go kreują, wypełniając bogatymi detalami i historiami. Ich talent w tworzeniu pełnych napięcia scenariuszy jest wyraźnie widoczny, a opowieść Jarry’ego o Tiss staje się inspirującym manifestem siły i determinacji. Przez cały komiks czytelnik jest wciągany w wir e

Czarnobyl (2019-)


Czarnobyl (2019-) 1 sezon
gatunek: dramat


Nareszcie skończył się hype związany z ostatnim sezonem „Gry o Tron”, można zatem rozejrzeć się za kolejnym serialem. Mimo, że finał GoT lepiej litościwie przemilczeć (już wysłałem ludzi, aby napisali stosowną recenzję), HBO wciąż ma coś wartościowego do zaoferowania – a jest to „Czarnobyl”. Obawiam się, że premiera przeszła bez większego echa, a naprawdę warto zapoznać się z tą produkcją, gdyż mamy do czynienia z prawdziwą perełką.


Naturalnie fabuła tego pięcioodcinkowego miniserialu skupia się na odtworzeniu wydarzeń związanych z wybuchem reaktora w Czarnobylu i jego bezpośrednich następstw. Historia dobrze znana, dość wiernie odtworzona (oczywiście z kilkoma ubarwieniami podnoszącymi dramaturgię opowieści), z płynnie rozwijającą się akcją. To co przyciąga najbardziej to klimat Ukrainy z 1986 roku - jest tak namacalny jak opowieści rodziców z czasów PRL-u, praktycznie czuć zapach radioaktywnego jodu i spalin z autobusów przesiedlających miejscową ludność (z pewnością trafiły później do Polski i 20 lat później dojeżdżałem nimi na studia).  Dobrą robotę wykonali aktorzy, choć i tak najchętniej oglądam na ekranie Jareda Harrisa – jako nieco stonowany, ale konsekwentny naukowiec, wrzucony na grząski, polityczny grunt wypada bardzo wiarygodnie. 


Co prawda obejrzałem dopiero 2 odcinki (kolejne pojawią się co wtorek), ale już teraz jestem pod ogromnym wrażeniem miniserialu – kilka scen naprawdę zapada w pamięć dzięki świetnemu udźwiękowieniu oraz zdjęciom, które urzekają jednocześnie pewnym uporządkowaniem i surowością. Stąd też ta krótka recenzja – aby wszyscy już teraz dowiedzieli się, że „to jest dobre”. Czarnobyl is coming.

Źródło zdjęcia: spidersweb.pl

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń