Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Blask ostatecznego kresu - Fabryka Słów

  „Blask   ostatecznego kresu” to wspaniałe i satysfakcjonujące zakończenie naprawdę genialnej trylogii obfitej w fascynujące postaci, potwory, cudownego,   rozbudowanego świata, oraz fabuły, która niejednokrotnie powodowała przyspieszone bicia serca i dała nam wiele wspaniałych wydarzeń. Podobało mi się, jak Islington połączył wszystkie elementy układanki, o których wspominał w całej trylogii. Byłem pod wrażeniem tego, jak pełne i kompletne okazało się zakończenie tej książki i serii. Jednak nadal to wykreowany świat oraz historia robią tutaj największe wrażenie! Zawarte w nich elementy takie jak poznanie swojego losu, alternatywne płaszczyzny egzystencji, gdzie czas nie rządzi się normalnymi zasadami. W tej książce jest też mnóstwo akcji i myślę, że ten element jest jej największą siłą. Islington ma talent do wciągania nas w sam środek konfliktu, abyśmy mogli zobaczyć realne konsekwencje działań militarnych. A te często bywają tragiczne. Koejną zaletą książki są jej bohaterowie.

Wiedżmin: Wiedźmi lament - EGMONT

 


Świat Wiedźmina, czy to książkowy, serialowy czy też osadzony w grze jest niezwykle fascynujący i często z chęcią do niego powracam. Nie wiedzieć czemu jakoś ominęły mnie komiksy z przygodami Geralta, przy okazji premiery „Wiedźmiego lamentu” postanowiłem trochę nadrobić zaległości.

Na wstępie jesteśmy świadkami publicznej egzekucji wiedźmy schwytanej przez Wiedźmina. Wydawałoby się – typowa sprawa, zlecenie wykonane, czas poszukiwać kolejnych zadań i zarobić trochę grosza. Jednak coś nie daje Geraltowi spokoju. Przeczucie, wyrzuty sumienia? Cokolwiek by to nie było, prowadzi bohatera do kolejnego zadania – sprowadzenie do domu porwanej córki miejscowego bogacza. Sprawa wydaje się prosta i szybka do załatwienia, jednak z czasem okazuje się, że nie wszystko jest tak oczywiste jak się wydaje.

Historia przedstawiona w komiksie może nie należy do jakichś wybitnych, jednak wciąga czytelnika. Stopniowo uchylane kolejne rąbki tajemnicy ciekawią, dodają kolejne znaki zapytania. Jako wielki plus uznaję fakt, o którym wspomniałem powyżej – rozwiązanie zagadki nie jest podane na tacy, może zaskoczyć. Jak to w wiedźmińskim świecie, zło nie jest ujawnione od razu, kryje się, sprawia pozory dobra. Opowiedziana historia moim zdaniem dobrze wkomponowuje się w świat, który tak dobrze znamy, jest częścią tej całej układanki. Nie mamy odczucia, że Geralt postąpiłby w książce inaczej. Jest to dla mnie wielki atut tej historii.



Niestety czerpanie przyjemności z poznawania historii mocno utrudniała warstwa graficzna komiksu. Szczerze, styl rysunków Vanessy R. Del Rey wręcz mnie odrzucał. Jest to zupełnie nie moja bajka. Grafiki są dla mnie wręcz niechlujne. Owszem kolorystyka podkreśla klimat ukrytego zła, brudu tego świata. Jednak sama kreska w żaden sposób nie zachęcała mnie do dłuższej obserwacji kadrów, czerpania jakiejkolwiek przyjemności z ich oglądania. Znacznie bardziej odpowiadałby mi styl zaprezentowany na okładce.

„Wiedźmi lament” to naprawdę ciekawa historia, która wciąga czytelnika, ukazuje mu stęchliznę świata, to jak jest on przesycony ukrytym złem. Historia idealnie wpasowuje się w wiedźmiński świat. Szkoda tylko, że grafiki tak mocno odbiegają jakością od przedstawionej historii.

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji. 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń