Przejdź do głównej zawartości

Polecane

"Rok szarańczy" Terry Hayes

      „Rok szarańczy” to powieść, na którą czekałam ponad trzy lata. Terry Hayes zaskarbił sobie mój podziw „Pielgrzymem” i od tamtej pory zdecydowanie częściej sięgam po pozycje o szpiegowskiej i terrorystycznej tematyce. Nadal uważam, że na tym polu Terry Hayes nie ma sobie równych.     „Rok szarańczy” w dużym skrócie opowiada o tym jak jeden z agentów specjalnych od Regionów Niedostępnych wyrusza na misję, której celem jest zdobycie informacji o planowanym ewenemencie – groźnym zdarzeniu terrorystycznym o globalnym zasięgu. Nie wszystko idzie zgodnie z planem. Nasz bohater wpada w ręce przywódcy Armii Czystych, który powinien był zginąć w zamachu rakietowym. Jako jeniec poznaje bardzo ważne informacje, które mogą ocalić wiele istnień, dlatego robi wszystko by przeżyć i uciec. Nie będę zdradzać więcej szczegółów żeby nie psuć zabawy, ale mogłabym bardzo długo opowiadać o tej książce.     Podobnie jak „Pielgrzym” tak i ten tytuł to dość spora gabarytowo książka na kilka wieczorów. I p

EMPIREUM X-MEN - Recenzja komiksu - EGMONT - MARVEL

 

Empireum X-Men rozszerza główny wątek eventu o rasie Cotati.

Normą jest, że wraz z głównym eventem pojawiają się historie poboczne, zeszyty uzupełniające główny wątek oraz skupiające się na poczynaniach jednego lub konkretnej grupy bohaterów w trakcie natłoku wydarzeń. Tak jest i tym razem. Event Empireum, który został właśnie wydany w Polsce naprawdę przypadł mi do gustu (recenzja Empireum), dlatego też z chęcią sięgnąłem po album Empireum X-Men.

Opis z okładki:

Roślinne stwory z kosmosu, zwane Cotati, najeżdżają Ziemię akurat w chwili, w której za sprawą pewnej czarodziejki z grobów na Genoshy powstają miliony nieumarłych mutantów… a to dopiero początek tej szalonej opowieści! Niedługo potem na wyspie ląduje drużyna wyznaczona przez X-Men i całkiem dosłownie rozpętuje tam piekło. Kto wyjdzie zwycięsko z tego przedziwnego starcia roślin, zombie, mutantów i demonów? 

Scenariusz tego komiksu napisali Jonathan Hickman, Tini Howard, Gerry Duggan, Benjamin Percy, Leah Williams, Vita Ayala, Zeb Wells i Ed Brisson. Za rysunki odpowiadają Matteo Buffagni, Lucas Werneck, Andrea Broccardo oraz Jorge Molina.  

Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach „Empyre: X-Men” #1–4.

Oczywiście event nadal kręci się wokół inwazji Cotati na Ziemię, oraz walki owej rasy ze zjednoczonym imperium Skrulli i Kree. Tutaj jednak jakby tego było mało pojawia się Scarlet Witch, która targana wyrzutami sumienia postanawia wskrzesić wszystkich mutantów na wyspie Genosha. Coś jednak poszło nie tak, oczywiście mutanci powstali z grobów, ale jako horda zombie… wegetarian. No po prostu straszny przypadek. 

Wiecie już jakie relacje powstały na linii wege-zombie i Cotati, które są rasą roślinną :D Dołączmy do tego drużynę X-Menów, którzy przybywają interweniować na wyspę. Aha no i dodajmy do tego brygadę staruszek, które nie cofną się przed niczym, aby pozbyć się chwastów. 

Od razu mówię (piszę) dzieje się tutaj naprawdę sporo, wiele i jeszcze trochę więcej. Fabuła leci na łeb na szyję, ale w taki sposób jaki ja uwielbiam. Tu nie ma czasu na wytchnienie, a historię się pożera stronami. Oczywiście jest tutaj bardzo dużo śmiesznych, żartobliwych momentów, odchyłów jest co niemiara, a zapytanie „what the fuck” padało z moich ust niejednokrotnie, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Znalazło się tutaj też trochę miejsca na poważniejsze momenty, ale jest ich zdecydowanie mniej.

O dziwo, wszystko to ze sobą naprawdę współgra i działa. Fabuła jak na przygody drużyny X-Men jest bardzo specyficzna i raczej wyróżnia się spośród komiksów o mutantach od Marvela. Mi to zupełnie nie przeszkadza, a wręcz się podoba i chętnie przeczytałbym więcej takich historii.

Empireum X-Men to kolejny komiks o przygodach mutantów od wydawnictwa Marvel.Empireum X-Men to historia walki wege-zombie z roślinną rasą kosmitów.

Na pewno nie jest to komiks dla każdego. Panuje tutaj mega specyficzny klimat, który mi bardzo odpowiada. Sama historia teoretycznie pasowałaby pod komiks z pewnym gościem w czerwonym wdzianku, tymczasem X-Meni wpisali się tutaj naprawdę dobrze. Jest to pewne zaskoczenie, ponieważ raczej kojarzyłem ich z innymi przygodami. Jako zaletę na pewno muszę wymienić fakt, że autorzy stworzyli część eventu, która totalnie nie pasuje klimatem i „ciężkością” do głównego wątku, a mimo to jest to naprawdę świetna historia i nie widzę przeszkód, aby te dwa tomy współgrały ze sobą. Empireum: X-Men jest dla mnie wielkim zaskoczeniem i z chęcią do tej historii powrócę.

[Współpraca reklamowa] Komiks został przekazany bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Egmont, Wydawnictwo Egmont nie miało wpływu na kształt mojej opinii. Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępniony do recenzji tom.

Zobacz również inne recenzje komiksów od Pokoju Geeka.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń