Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Ogromna maszyna - Kaczogród - Egmont

  Oto kolejny zbiór komiksów Carla Barksa, legendarnego twórcy kaczego uniwersum. Co za dużo, to niezdrowo, ale nadal proszę o więcej  "Ogromna maszyna" zawiera 25 komiksów z lat 1959-1960. Z każdym przeczytanym kadrem utwierdzam się w przekonaniu, że Barks nadal pozostaje specjalistą od dziesieciostronicówek - humor wypływający z krótkich i intensywnych historii jest niepowtarzalny. Wiem, znowu to mówię, ale ten wniosek powraca za każdym razem, gdy sięgam po "Kaczogród". W najnowszym tomie dominują przygody Diodaka oraz Kaczki Daisy - dla tej dwójki przeznaczono jakieś 80 stron - też się zdziwiłem. Nie skakałem jakoś szczególnie z radości, bo wiadomo, że Donald i siostrzeńcy na pierwszym miejscu, ale przynajmniej odkryłem zupełnie nowe historie więc ogółem zabieg oceniam na plus. Poza tym jak zwykle sporo Wujka Sknerusa, symboliczny wstęp przedstawiający nieco bliżej Braci Be, oraz "Dobre uczynki" - remake historii stworzonej 15 lat wcześniej. Zabawne, że

„Diabelska lalka” Yrsa Sigurdardóttir

 


Yrsa Sigurdardóttir to islandzka powieściopisarka tworząca przede wszystkim kryminały i powieści dla dzieci. Jak można się domyślić „Diabelska lalka” należy do tej pierwszej kategorii. Do sięgnięcia po tę książkę skłoniło mnie to, że lubię propozycje Sonii Draga, które zawsze dostarczały mi wielu mocnych wrażeń.

Tytułowa diabelska lalka została wyłowiona z zatoki podczas połowu ryb. Zniszczona i porośnięta pąklami natychmiast trafiłaby z powrotem do wody, gdyby nie mała Rósa, która postanowiła zatrzymać lalkę. Tej samej nocy mama Rosy umiera, lalka znika a dziewczynka rozpoczyna swoją tułaczkę po sierocińcach i domach zastępczych. Kilka lat później z tej samej zatoki zostają wyłowione ludzkie szczątki. Detektyw Huldar rozpoczyna śledztwo, które okazuje się bardzo skomplikowane. Niespodziewanie to właśnie Rósa łączy wszystkie wątki śledztwa. Huldar i psycholog Freya ścigają się z czasem aby odnaleźć Rosę licząc, że ta wyjaśni wiele kwestii.

Muszę przyznać, że nie przebrnęłam przez tę powieść. Mimo licznych podejść nie udało mi się wczytać jednorazowo na dłużej niż kilkanaście stron. Nie umiem podać konkretnej przyczyny, co było nie tak. Akcja powieści moim zdaniem postępuje wolniej niż reforma służby zdrowia w Polsce. Wątek lalki przez ponad połowę książki praktycznie nieporuszony. Bohaterowie tak niemrawi, że pisząc recenzję musiałam podejrzeć jak właściwie się nazywali. Żadnego szoku, żadnego zaintrygowania, nawet kiełkującego zainteresowania. Ciśnie mi się na usta sformułowanie: flaki z olejem. I tu pojawia się pewien dysonans, bo Yrsa Sigurdardóttir zyskała już uznanie jako twórczyni kryminałów. Ta powieść jest już piątą częścią przygód Huldara i Freyi, co sugeruje poczytność poprzednich części. Stąd wniosek, że ten tytuł najzwyczajniej na świecie nie trafił w moje gusta, ale być może trafi w wasze.

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Sonia Draga.

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń