Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Blask ostatecznego kresu - Fabryka Słów

  „Blask   ostatecznego kresu” to wspaniałe i satysfakcjonujące zakończenie naprawdę genialnej trylogii obfitej w fascynujące postaci, potwory, cudownego,   rozbudowanego świata, oraz fabuły, która niejednokrotnie powodowała przyspieszone bicia serca i dała nam wiele wspaniałych wydarzeń. Podobało mi się, jak Islington połączył wszystkie elementy układanki, o których wspominał w całej trylogii. Byłem pod wrażeniem tego, jak pełne i kompletne okazało się zakończenie tej książki i serii. Jednak nadal to wykreowany świat oraz historia robią tutaj największe wrażenie! Zawarte w nich elementy takie jak poznanie swojego losu, alternatywne płaszczyzny egzystencji, gdzie czas nie rządzi się normalnymi zasadami. W tej książce jest też mnóstwo akcji i myślę, że ten element jest jej największą siłą. Islington ma talent do wciągania nas w sam środek konfliktu, abyśmy mogli zobaczyć realne konsekwencje działań militarnych. A te często bywają tragiczne. Koejną zaletą książki są jej bohaterowie.

"Cyngiel Temidy" Marcin Wolski

 


"Cyngiel Temidy" autorstwa Pana Marcina Wolskiego to lektura, która potwierdza regułę "trzech P" czyli przynieść do domu, przeczytać, i puścić w niepamięć. Ot, tak, prosto z mostu, bez ogródek. W tym kryminale pierwsze skrzypce gra młoda pani prokurator, Karolina Karpicka. Trafia ona na trop PRL-owskiego zabójczego zespołu, który likwidował niewygodne osoby na zlecenie tych, którzy faktycznie zza kulis pociągali za wszystkie sznurki w naszym kraju. Z tym, że teraz pojawił się nieznany mściciel i eliminuje likwidatorów, najwyraźniej kierowany osobistą zemstą. Standardowo nikt wcześniej nie powiązał ze sobą nieszczęśliwych wypadków zaaranżowanych przez zabójcę - niby można to wytłumaczyć wszechobecnym spiskiem i korupcją, ale jakoś do końca mnie to nie przekonało. Jak to zwykle również bywa, zwrot akcji w postaci ujawnienia tożsamości konkretnych osób nie zaskakuje, gdyż przy tak niewielkiej ilości bohaterów nietrudno odgadnąć o kogo może chodzić. Na dokładkę wątek miłosny - jest równie niezręczny co postać głównego amanta Karoliny.  Koniec końców, książka, która miała niezły potencjał i mimo wszystko zatrzymała mnie do końca (no bo przecież muszę na 100% wiedzieć kto zabił, no nie?) w ogólnej ocenie okazuje się być prostym kryminałem z zatrważająco płytką fabułą, której niewątpliwą zaletą jest to, że czyta się ją z prędkością światła. Fakt, widać w niektórych momentach, jak autor próbuje kombinować i rozbudowywać świat przedstawiony, ale nie jest potrzebne, bo i tak nie zmienia ani nie ratuje wizerunku całości.

Ustalmy zatem - jeśli potrzebujesz lekkiej lektury na popołudniowe powroty pociągiem lub jeśli trenujesz do mistrzostw Polski w czytaniu na czas - weź tę pozycję pod uwagę. W przeciwnym wypadku można się rozczarować.

Dziękujemy Wydawnictwu Zysk i S-ka za zaufanie. 



Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń