Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Blask ostatecznego kresu - Fabryka Słów

  „Blask   ostatecznego kresu” to wspaniałe i satysfakcjonujące zakończenie naprawdę genialnej trylogii obfitej w fascynujące postaci, potwory, cudownego,   rozbudowanego świata, oraz fabuły, która niejednokrotnie powodowała przyspieszone bicia serca i dała nam wiele wspaniałych wydarzeń. Podobało mi się, jak Islington połączył wszystkie elementy układanki, o których wspominał w całej trylogii. Byłem pod wrażeniem tego, jak pełne i kompletne okazało się zakończenie tej książki i serii. Jednak nadal to wykreowany świat oraz historia robią tutaj największe wrażenie! Zawarte w nich elementy takie jak poznanie swojego losu, alternatywne płaszczyzny egzystencji, gdzie czas nie rządzi się normalnymi zasadami. W tej książce jest też mnóstwo akcji i myślę, że ten element jest jej największą siłą. Islington ma talent do wciągania nas w sam środek konfliktu, abyśmy mogli zobaczyć realne konsekwencje działań militarnych. A te często bywają tragiczne. Koejną zaletą książki są jej bohaterowie.

Tony Stark: Iron Man - EGMONT

 


Powiem szczerze, że moje doświadczenie z postacią Iron Mana jest niewielkie, a nawet prawie zerowe. Co prawda przewinęło się przez moje ręce kilka zeszytów oraz oczywiście postać ta często i gęsto pojawiała się w zeszytach poświęconych innym bohaterom oraz grupie Avengers. Nie zmienia to jednak faktu, że w porównaniu z takim chociażby Spider-Manem, Tonego Starka nie poznałem w zasadzie w ogóle. Dlatego też liczyłem na to, że pierwszy tom jego przygód  w linii wydawniczej „Marvel Fresh„ będzie dobrym początkiem.


I niestety się przeliczyłem. Nie zagrało tu praktycznie nic. Historia jest po prostu nudna, nieangażująca i chyba nawet niepotrzebna? Naprawdę lektura tego komiksu ciągnęła się jak flaki z olejem. Walki w większości wypadków nie wyglądały najgorzej i były całkiem dynamiczne. Znajdują się tutaj jednak takie „perełki” jak chociażby pojedynek, który był po prostu tragiczny. Nieźle za to moim zdaniem rozpisano postaci i relacje między nimi. Szczególnie dobrze wyglądały i nieźle się czytało dialogi między samym Tonym Starkiem a Janet Van Dyne. Jednak największym plusem komiksu jest warstwa graficzna. Ta prezentuje się naprawdę dobrze, kadry są dynamiczne, barwne, dobrze oddają klimat prezentowanych wydarzeń.

Grafika, postaci i większość walk częściowo ratują ten tytuł. Niestety największą wadą pierwszego tomu jest historia, czyli zdecydowanie element najważniejszy. Nie jest to komiks tragiczny, jednak oczekiwałem od niego znacznie więcej.

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji. 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń