Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Star Wars – Jango Fett: Szlak straconej nadziei - recenzja

 „Szlak straconej nadziei” to komiks, który pokazuje Jango Fetta w formie, jakiej dawno nie widzieliśmy. Historia rozgrywa się przed wydarzeniami z „Ataku Klonów” i szybko wrzuca czytelnika w świat intryg, skradzionych artefaktów i politycznych napięć. Jango z łowcy nagród staje się tu celem, a to od razu podnosi tempo i tworzy ciekawy punkt wyjścia do całej opowieści. Scenariusz Ethana Sacksa jest prosty, ale dobrze ułożony. Mamy dynamiczne sekwencje walk, pościgi, ale też momenty, w których widać, że życie łowcy nagród to nie tylko blaster i zbroja. Komiks stara się pokazać Jango jako postać bardziej złożoną — nieprzesadnie, ale na tyle, by lektura była bardziej angażująca. Całość uzupełniają rysunki Luke’a Rossa i Willa Slineya. Kadry są czytelne, dobrze skomponowane, a styl świetnie oddaje klimat klasycznych historii ze świata Star Wars. Dużym plusem jest również to, że mimo znanych postaci komiks nie wydaje się przewidywalny. Zdrady, zmieniające się sojusze i szybkie zwroty ...

“Krasnoludy. Tom 3. Aral z Bractwa Świątyni”, “Elfy. Tom 4. Wybraniec półelfów” - recenzja




 Egmont się nie zatrzymuje i w krótkich odstępach czasowych przekazuje nam kolejne tomy z historiami ze świata Akwilonu. Czyżbyśmy mieli otrzymać wszystkie dotąd powstałe 90 tomów? :-D Nie mamnic przeciwko! :-)


Scenarzyści Jean-Luc Istin oraz Nicolas Jarry odpowiadają za kolosalną inicjatywę stworzenia dużego uniwersum fantasy w formie komiksowej. Do współpracy zaprosili całą plejadę rysowników, a także innych scenarzystów. W konsekwencji otrzymujemy solidny kawał europejskiego komiksu z jego wszystkimi najlepszymi cechami.


“Krasnoludy. Tom 3. Aral z Bractwa Świątyni”, to według mnie, chyba najbardziej, jak dotąd, wyróżniająca się pozycja. Po pierwsze - rysunki - w pierwszej chwili pomyślałem nawet, że to najgorzej póki co zilustrowany tom. Na pewno wyróżnia się stylem z mocno zaznaczonymi konturami. Po drugie - dużo tutaj partii narracyjnych; niektóre strony zawierają pokaźne obszary tekstów, co mocno kontrastuje zwłaszcza z wydanym w tym samym czasie czwartym tomem “Elfów”.

Historia Arala - opowiadana z perspektywy retrospekcji - jest dość ciekawa i wciągająca, a kończy się plastycznym, choć nie najoryginalniejszym morałem. Dość oryginalny za to, zdaje się, jest pomysł na “chorobę szaleństwa”... wywoływaną przez mentalną moc uwięzionego smoka. 

Inna sprawa, że scenarzystą wszystkich tomów “Krasnoludów” jest współ-ojciec Akwilonu - Nicolas Jarry; czuć, że doskonale zna on świat oraz pisaną przez siebie rasę. W ogóle wszystkie komiksy z serii dobrzy uchwycają charakterystyczne cechy poszczególnych ras fantasy.




“Elfy. Tom 4. Wybraniec półelfów” przedstawia losy mieszańców (głównie elfio-ludzkich, choć kadry jasno wskazują, że półelfy to też potomkowie innych ras), które utorowały sobie drogę do bycia jednym z elfich klanów. Komiks sięga po “zgrane płyty” w postaci motywów proroctwa, wyzwoliciela uciemiężonego ludu, zdrajcy i… o dziwo świetnie sobie z nimi radzi. Historia nie daje poczucia wtórności, jest napisana lekko i “rześko”, czyta się ją z zapartym tchem podczas jednego posiedzenia. Pomagają w tym też naprawdę dobre rysunki Jeana-Paula Bordiera. Naprawdę chapeau bas!


Nieraz zestawiam “Elfy” i “Krasnoludy”, bo do niedawna były wydawane równocześnie; tym razem zdecydowanie wskazałbym, że “Elfy” zwyciężają w tej parze, ale to nie oznacza, że “Krasnoludy” oferują komiks słaby czy zły!


[Współpraca reklamowa] Komiks został przekazany bezzwrotnie w ramach recenzji od wydawnictwa Egmont, Wydawnictwo Egmont nie miało wpływu na kształt mojej opinii. Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępniony do recenzji tom.

Zobacz również inne recenzje komiksów od Pokoju Geeka.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń