Wywiad: Mikołaj Kołyszko - autor książki Dziady część V: Dziady, które nie spieprzają


Trwa kampania crowdfundingowa książki "Dziady część V: Dziady, które nie spieprzają". Zapraszamy do naszego wywiadu z Mikołajem Kołyszko, współautorem książki.

Wywiad był prowadzony, gdy tytuł miał zebrane 80% kwoty minimalnej, niestety z powodu wielu perturbacji pojawił się dopiero dziś.


Pokój Geeka: W pierwszej kolejności chciałbym Ci pogratulować dotychczasowego wyniku kampanii   Może na początek napisz, czym się zajmujesz w codziennym życiu, jakie są Twoje zainteresowania?


Mikołaj Kołyszko: Dziękujemy   Aż boję się dzisiaj wejść na stronę wspieram.to. Cały czas obawiam się, że coś może pójść nie tak   Ja to jeszcze przeżyję, mam inną pracę... ale nie wiem, co bym w takiej sytuacji powiedział Adamowi. Jeżeli chodzi o pracę i zainteresowania to rozumiem, że to pytanie kierowane do Mikołaja Kołyszko?  


PG: Tak, pytanie było konkretnie do Ciebie, ale w takim razie może powiedz najpierw, ile osób tworzy „Dziady, które nie spieprzają” i kto za co odpowiada.


MK: Są 3 osoby w projekcie Dziadów: Adam Mickiewicz – wiadomo. Teraz siedzi cicho i chyba wietrzy natchnienie, ale bez tego cudownego upiora nie byłoby naszego projektu. Mikołaj Kołyszko – czyli człowiek, co chanellingowo odbiera komunikaty od Mickiewicza, robi researche, uspójnia przekaz pod kątem wyszukanych informacji i pisze z myślą o XXI–wiecznym odbiorcy. Ilona Myszkowska z Chatolandii, która zrobiła nam świetną okładkę plus ilustracje   No i jeszcze jest zaplecze promocyjne wyd. Otwartego oraz wsparcie od portalu wspieram.to.


PG: Dobrze, że macie kogoś od połączeń z Mickiewiczem. Rozumiem, że każdy paragraf jest przez Niego zaakceptowany  


MK: Oczywiście, choć bywa, że się sprzeczamy o ostateczny kształt. Boże... Powiedzmy, że Adam ma wielki talent, jest genialny, ale... o, już się denerwuje, jak to piszę! Adam ma problem z zaakceptowaniem tego, że nie każdego interesują rozbudowane, rzekomo metaforyczne, opisy przyrody i był problem z przełknięciem tego, że tekst nie będzie wierszowany.


PG: Musi się dostosować do obecnych trendów  


MK: No niestety. Chyba niebawem opublikuję na stronie zbiórki mały spin-off z tych problemów, jakie powstawały w czasie procesu twórczego   (Aktualizacja: Już został opublikowany w kampanii) 

A wracając do mojej pracy. Z wykształcenia jestem... religioznawcą. Ale ciężko z tego fachu opłacić wszystkie rachunki, więc pracuję w szeroko rozumianej branży książkowej. Mam własną firmę, ale dla wyd. Otwartego robię w promocji, na zlecenie wyd. Znak wykonuję researche dla genialnego pisarza kryminałów Marka Krajewskiego, dla wyd. Black Monk wykonuje tłumaczenie I tomu Malleus Monstrorum (i koordynuje tłum. II tomu), oprócz tego zdarzają się też mniejsze zlecenia na przedmowy lub posłowia od wyd. Vesper albo genialnego wyd. IX. No i czasem wpadają zlecenia na artykuły. Do tego mam małe kieszonkowe z mojej poprzedniej książki "Groza jest święta", która ciągle się sprzedaje.


PG: Widzę, że mocno jesteś związany z branżą książkową. Czy to przez prace zainteresowałeś się "paragrafówkami", czy to raczej dłuższa "znajomość" niezwiązana z praca?


MK: Oj, zdecydowanie dłuższa. Pierwszą swoją paragrafówkę napisałem w 2006 r. Świat (tzn. większa liczba ludzi niż grupa moich RPG-owych znajomych) ujrzał ją w 2007 r. Od tego czasu była wielokrotnie wydawana. Najpierw jako e-book (parę wydań), później była w druku, a obecnie najchętniej pobierana jest w formie aplikacji w Google Play. Pierwsza i druga część Tajemnych Oblicz Świata jedynie w formie aplikacji zostały łącznie pobrana ~50 tys. razy. Świadczy to chyba o sporej popularności tych gier. Pierwsza część (poza wydaniem drukowanym) zawsze była za darmo. Druga przez większość czasu. Historia ich wydania jest nader dramatyczna, szczególnie przy drugiej części. Pojawił się tam nieetyczny wydawca, niech niepamięć pochłonie jego nazwisko, który, jak wskazują na to wszystkie znaki na niebie i ziemi, nie rozliczał się ze mną i z innymi ludźmi uczciwe ze sprzedawanych przez siebie książek. Wydanie gry za darmo pomogło odciąć go od pokusy dalszego nieuczciwego zarobku  


PG: Powiedz mi co takiego Cię zafascynowało w książkach paragrafowych, że w pewnym momencie stwierdziłeś, że warto samemu stworzyć taką książkę?


MK: Wolność wyboru i możliwość przeniesienia się do kreowanego świata. Nie obserwowanie go z boku, ale możliwość wtopienia się w niego. Kiedy się raz zakosztuje tej przyjemności, ciężko jej nie pokochać. Oczywiście są gamebooki lepsze i gorsze, ale dla możliwości znalezienia tych lepszych warto przebrnąć nawet przez kilka słabszych  


PG: Przyznam się, że jestem laikiem w tym temacie. Osobiście mam za sobą kilka komiksów paragrafowych i ostatnio wydaną Północną Granicę. Jakie tytuły zaproponowałbyś takim osobom jak ja? Co czytać żeby się nie "odbić" od tematu?


MK: Wszystko zależy od tego, czego w szukasz w literaturze interaktywnej. Dla mnie, jako religioznawcy, niesamowita była lektura "Chwały" Beniamina Muszyńskiego. Skłaniała ku refleksji, poruszyła tematykę genezy religii i była bardzo dobrze napisana. Aż dziwię się, że jej premiera przeszła bez echa. Można ją pobrać za darmo ze strony masz-wybor.com.pl. Bardzo ciekawą lekturą jest też "Life's lottery" Kim Newman – polecana była nawet przez takie prestiżowe dzienniki jak „The Times” czy „The Guardian”. Przyznam też szczerze, że czekam na wydawcę, który odważy się wznowić kultową serię paragrafówek edukacyjnych z serii "Wehikuł czasu". W tej grze nie można było przegrać, za to można było nabyć wiele, wiele, niesamowitej wiedzy.

„Tkacze Burz: Północna Granica” to chyba pierwszy (po wydanych wieki temu "Odkrywcach Nowych Światów") gamebook, w którym postawiono tak bardzo na oprawę i dodanie do niego dodatkowych elementów uatrakcyjniających rozgrywkę. Jeszcze nie nabyłem tego wydania, ale zamierzam to zrobić. Do tego promocja tej gry zrobiła na mnie duże wrażenie.


PG: Tak, trzeba przyznać, że przy Tkaczach Burz zrobiono kawał dobrej roboty. Osobiście byłem pewien, że gra zostanie wydana, jednak ni myślałem, że będzie się cieszyła aż takim zainteresowaniem.


MK: Dla mnie też ogrom sukcesu był bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Zawsze mnie cieszy powodzenie takich inicjatyw  


PG: Myślisz, że takie kampanie mogą zacząć "bum" na paragrafówki i staną się popularne jak np planszówki? Czy to może raczej pojedyncze sukcesy, które przyniosą chwilowy rozgłos?


MK: Nie wiem, czy każda kampania będzie cieszyć się takim sukcesem, ale jestem pewien, że wchodzimy w etap, gdy paragrafówki zaczną być coraz bardziej popularne i, w końcu, opłacalne staje się ich wydawanie. Oprócz projektu Tkaczy Burz, świetne gamebooki wydaje wyd. Black Monk i z tego co wiem, dobrze na tym wychodzą. Fox Games wydaje z powodzeniem komiksy paragrafowe. Dwie pozycje z serii Fighting Fantasy całkiem wysoko znalazły się na liście TOP100 Empik.com. Chcę wierzyć, że zbliżamy się do momentu, w którym księgarnie zrobią w końcu osobny dział dla niego. Bo nie oszukujmy się, znalezienie tych książek-gier w polskich sklepach od zawsze było (i ciągle jest) wyzwaniem.


PG: Czyli jak widać jest coraz lepiej  Ja mogę chociażby po sobie stwierdzić, że coraz częściej słyszę o książkach paragrafowych, a jeszcze kilka lat temu nie miałem o nich pojęcia.


MK: Kiedyś było tak źle, że grupa ludzi stworzyła pismo i wydawnictwo, które publikowało te gry za darmo – byle tylko zarazić innych tą pasją  


PG: Pasja przyniosła efekty  


MK: Aż chce się wykrzyknąć: NARESZCIE!   Oczywiście obserwując rozwój gamebooków w Polsce, widziałem też smutny upadek genialnych inicjatyw. Jak historia pierwszego polskiego gamebook w formie audio "1812. Serce Zimy", który powstał jako koncept jeszcze za czasów firmy TP SA i ostatecznie, po wydaniu jego pierwszej, niekompletnej części, został urżnięty przez Orange   Jeden z jego twórców, Jarek Beksa, nie został w Polsce  należycie doceniony, zabrakło kogoś, kto by zainwestował w jego talent, w efekcie czego... Jarek przeniósł się do Nowej Zelandii. I tam jego firma świetnie prosperuje, jego pomysły dźwiękowych gier i innych podobnych projektów są rozwijane i zdobył na tyle popularność, że był nawet gościem jednej z telewizji śniadaniowych


PG: Ale wracając do Waszej książki - napisz czym są „Dziady część V”


MK: „Dziady cz. V” to prześmiewcza gra paragrafowa, która ma z jednej strony pozwolić graczowi-czytelnikowi przeżyć niesamowitą, paranormalną przygodę w świecie tytułowego dramatu, a z drugiej strony ma też pomóc ściągnąć Mickiewicza z monumentu tak wysokiego, że nikt tam nie dostrzega już prawdziwych rysów jego twarzy i charakteru. Do tego ten gamebook oparty jest nie tylko na naszych dziwnych pomysłach, ale przede wszystkim na autentycznych wierzeniach dawnych Polaków, Litwinów i Rusinów. Dlatego gra ma za zadanie rozbudzać zainteresowania historyczne, etnograficzne i religioznawcze. Okazuje się to nie tak trudnym zadaniem, gdy nie oznacza to analizę tańców i ludowych strojów, ale takie banały, jak tropienie upiorów, walka z demonicznymi bytami czy obrzydliwe (naprawdę, przeobrzydliwe) rytuały. Od ponad roku opowiadam o podobnych zjawiskach w ramach podcastu religioznawczego i okazuje się, że wielu ludzi ta wiedza pasjonuje. Z czego największym zaskoczeniem, bardzo pozytywnym, była reakcja na moje materiały na TikToku. Obejrzano je ponad 3 miliony razy, a mój kanał śledzi tam ponad 53 tys. ludzi (a zacząłem tam tworzyć po operacji kręgosłupa, jak po prostu nie bardzo mogłem ruszać się z łóżka i szukałem sobie zajęcia :)). Notabene tuż przed wywiadem puściłem nowego TikToka (swoją drogą inspirowanego najmroczniejszymi przemyśleniami Mickiewicza, choć w tym TikToku tego nie powiedział) i już ma 11 tys. wyświetleń.


PG: Właśnie, jak dużo z Waszej książki możemy się dowiedzieć o dawnych wierzeniach? Mam wrażenie, że jest to temat całkowicie odrzucony. Ludzie interesują się wierzeniami Greków, Rzymian, ciekawią ich bogowie Nordyccy, ale nic praktycznie nie wiemy o Słowiańskich wierzeniach


MK: Bo niewiele o nich wiadomo. Taka smutna prawda. Żeby cokolwiek z nich wziąć, trzeba zewsząd zbierać okruchy wiedzy. Od badaczy folkloru, czyli z prac etnograficznych podczas których rozmawia się z ludźmi, którzy przekazują pewne historie w tradycji ustnej, ze starych kronik pisanych przez chrześcijan, z kazań kościelnych sprzed wieków, z pism tworzonych przez żydowskich i muzułmańskich handlarzy niewolników, którzy przybywali na nasze ziemie w interesach, z interpretacji niejasnych, choć czasem szokujących, wykopalisk archeologicznych. Całe szczęście akcja „Dziadów” dzieje się na Litwie, a Litwa baaaaaaardzo długo nie przyjmowała chrześcijaństwa. Jak już je przyjęła, to jeszcze przez kolejne wieki wiele pogańskich zwyczajów potrafiło przetrwać w niemal niezmienionej formie. Co też ważna, Litwa jeszcze przed epoką unii z Polską, była już potęgą. Liczono się z nią, bano się jej, więc też opisywano jej zwyczaje, jak wierzę, dość uczciwie. Gra oczywiście ma swoje ograniczenia pojemnościowe, dlatego tylko niektóre wierzenia i zwyczaje zostaną w niej przedstawione, ale powinny już one pokazać, jak niesamowite uniwersum kryje się za tymi prastarymi wierzeniami.


PG: Wow nie pomyślałbym nawet, żeby w takich źródłach szukać tych informacji


MK: Najlepiej szukać w starych źródłach i odbijać pozyskaną tam wiedzę w nowszych opracowaniach. Najstarsza księga, z którą zapoznawałem się w ramach researchu do tej gry, a która dotyczy samej Litwy, pochodzi z XVI w. To "Kronika Polska, Litewska, Żmudzka i wszystkiej Rusi" Macieja Stryjkowskiego. I tak, podchodzą do niej odpowiednio krytycznie, ale jest świetnym źródłem ciekawych informacji. Starszych od niej tekstów dot. Słowian, z którymi zapoznawałem się w ramach studiów, nie liczę.


PG: Czyli możemy mieć pewność, że informacje zawarte w książce oparte są na najlepszych źródłach  


MK: Przykładam się do tego. Znając życie, gdzieś mi się może obsunąć noga, ale postaram się zrobić  wszystko, żeby takich sytuacji było jak najmniej. Zaraz Ci powiem, ile GB źródeł do tej książki mam na dysku (a to tylko wersje elektroniczne, wiele informacji biorę z książek drukowanych). Ok. 45 GB.


PG: I znów wracając do książki  Co było najpierw? Chęć stworzenia czegoś w świecie wykreowanym przez Mickiewicza czy raczej zarys historii, który w trakcie prac dopasowałeś do Dziadów?


MK: Gdzieś w głowie krążył mi pomysł stworzenia gry, która w humorystyczny sposób odnosiłaby się do polskiego klasycznego dzieła i dzięki tej formie potrafiła przekazać wielkie pokłady wiedzy. No, ale w piątek 13 listopada zrobiłem z głupia franc ten rytuał z miedzianym zwierciadłem i skończyło się jak z Barbarą Radziwiłłówną. Zadziałało. Teraz czuję, że nie mam wyboru i Mickiewicz nie da mi spokoju. Jeśli tylko zbiórka się powiedzie, nie będę mieć pretekstu, by mu odmówić. Poza tym praca nad taką książką to świetna przygoda.


PG: Ile czasu trwały prace nad tą książką? Bo z tego co widzę poznanie pism, map itp. to już mnóstwo czasu


MK: Pierwsze prace zaczęły się w listopadzie, po pamiętnym objawieniu się Adama. Niestety po nim, być może w wyniku przeciążenia wielką energią wieszcza ;) trafiłem do szpitala i wymagałem pilnej operacji. Więc w tym czasie przeglądałem materiały na moim wiekowym tablecie i co mogłem, puszczałem w aplikację @voice, która mi te książki czytała Do tego przesłuchałem wyśmienite podcasty "Słowiańskie demony" i "Mówi wieko" aż w końcu w okolicach marca lub kwietnia przekonałem do tego projektu wydawcę. Od tego czasu książka powstaje. Trzeba ją jeszcze mocno dopracować, zanim poleci do druku. Zresztą prace redakcyjne przy gamebooku są większe niż przy zwykłej książce.


 MK: Swoją drogą, czytałeś darmowy fragment?


PG: Tak czytałem  Był i opis rytuału  


MK: Pytałeś się w nim Mickiewicza o znaczenie liczby 44?


PG: No oczywiście, że tak   Jak mógłbym nie zadać takiego pytania.


MK: Mam nadzieję, że wszystkie te opisy Cię bawiły. Ale oni nie są jedynie wytworem mojej wyobraźni. Np. to znaczenie liczby 44, czyli zakładające błąd Adama i czerpanie inspiracji z Apokalipsy, to nie jest mój wymysł.


PG: No właśnie czytając ten fragment, myślałem ze Twoja wyobraźnia zagrała, ale czytając co piszesz, zacząłem mieć wątpliwości  


MK: Opisał ją po raz pierwszy dr Józef Andrzej Teslar.  Do tego jest dobrze umocowana, bo w widzeniu księdza Piotra jest wiele odwołań do Biblii i błąd nie jest tak nieprawdopodobny (w kwestii Biblii, małe wtopy Adamowi się zdarzały). Co do wzmianki o Twardowskim i wywoływaniu ducha Barbary Radziwiłłówny nekromancji, powiedzmy wprost, w konkretnych relacjach opisywanych jako udanej, to też nie jest mój wymysł. Także to, że zwierciadło w rytualne nie powinno być szklane, a z wypolerowanego mosiądzu lub brązu.

Gdy zmieszałem się, że nie mam czym poczęstować Adama, naprawdę wymieniałem mu dania, którymi powinno uraczyć się głodne duchy wg. Homera. I tak, takie smaczki zdobytej wiedzy przemycam właśnie w całej grze  


PG: Czyli zaledwie fragment Twojej książki jest istną kopalnią informacji


MK: Taki jest mój cel i dlatego tak bardzo zakopałem się w źródłach. Będzie ona wzbogacona o krótkie dodatki rozwijające wzmiankowane wątki, dla każdego, kto poza grą, będzie chciał zatopić się w tej wiedzy

I cieszę się bardzo, że to zrobiłem. Najlepsze jest to, że część elementów fabuły, które planowane było jako coś, co dobrze byłoby umieścić w książce, ale nie miałem pewności, czy są adekwatne historycznie, po sprawdzeniu w źródłach... okazywały się nie tylko adekwatne, ale dość często, że naprawdę miały miejsce. Szczytem tego było dla mnie ulokowanie wsi, gdzie będzie dziać się najważniejsza dla książki akcja. Specjalnie wybrałem takie miejsce, żeby historycznie tam wsi nie było. Żeby dało mi to (i Adamowi) więcej swobody twórczej. Gdy to już zrobiłem i przyjrzałem się starym mapom to okazało się, że w tym miejscu rzeczywiście nie ma żadnej nazwy wsi. Ale są zaznaczone osiedla ludzkie (mapy wojskowe już w XIX wieku były pod tym względem bardzo dokładne). Przejrzałem kilka kolejnych i zawsze one tam się znajdowały . Do teraz nie wiem, co tam dokładnie się mieściło i kto tam mieszkał (ale może Adam wie i dlatego mi tę lokację podpowiada). Potem spojrzałem na współczesne mapy i tam oczywiście teraz nie ma już żadnych domów (w ogóle mnóstwo wsi po II Wojnie Światowej zniknęło z tych ziem   Litwa bardzo się wyludniła). Ale jak zobaczyłem zdjęcia satelitarne, to konkretnie w tym miejscu, które wybrałem na miejsce akcji, jest rezerwat.

A tym małym placu, gdzie oznaczyłem wioskę, nie rosną do dziś drzewa. Nie mam pojęcia dlaczego. Na pewno są racjonalne wytłumaczenia tego faktu... ale wolę o nich nie myśleć, bo mistyczna aura, która wokół tego powstała, za bardzo mi się podoba   Tym bardziej, że Adam już za życia mawiał, że jest upiorem i samo słowo "wieszcz", które tak bezmyślnie powtarza się w szkołach, było dawniej o wiele bardziej wieloznaczne (i miejscami wręcz demoniczne) niż jest obecnie.


PG: Lepiej nie szukać, ponieważ to co piszesz samo przynosi na myśl działanie nadprzyrodzonych mocy i natchnienia od Adama   Jeżeli chodzi o owego „wieszcza” - jak to możliwe, ze w szkołach nie przekazują takich informacji?


MK: Wiesz co, ja w ogóle dochodzę do wniosku, że to, jak w czasie szkolnej edukacji ukazuje się Mickiewicza, woła o pomstę do nieba. Powtarza się frazesy i praktycznie niewiele daje się uczniom możliwości, by tę postać zrozumieć. Niemal całkowicie zataja się inspiracje Adama najmroczniejszymi fragmentami „Dziadów”. Wiedziałeś np., że Adam Mickiewicz pasjonował się dysteisticznym mistykiem Jakubem Boehme? To człowiek, który twierdził, że Bóg nie może być całkowitym dobrem, bo dobro do swojego istnienia wymaga zła, tak jak światło wymaga ciemności. Mickiewicz napisał o nim esej po francusku, a ślady jego myśli są BARDZO widoczne w „Dziadach”.


PG: Słyszałem o tej postaci i tej teorii, ale nie wiedziałem ze Mickiewicz sie na niej wzorowal


MK: Bo w szkole o tym nie mówią. Też nikt nie pochyla się nad tym, jak to możliwe, że potępiony szlachcic w „Dziadach cz. II” nie jest w piekle tylko błąka się po ziemi i mówi, że chce "by szybciej się z niego dusza wywlekła", bo dopiero wtedy będzie mógł zejść do piekła. I nikt w szkole nie zastanawia się nad tym, że hello, jak "dusza wywlekła" z chodzącego po świecie ducha? Jak to wywlekanie miałoby w ogóle działać? A za tymi wszystkimi wyrażeniami kryje się konkretne wyobrażenie życia pośmiertnego i losów duszy po śmierci. Tak samo jak w Wielkiej Improwizacji Konrad krzyczy, że jest nieśmiertelny i jeszcze mówi o jakimś cyklu, który to potwierdza. Przez palce twórców polskiej podstawy programowej nie może przejść to, że Mickiewicz m.in wierzył w wędrówkę dusz, tzn. metempsychozę, reinkarnację. Że były (nie tak bardzo wiarygodne, ale były) opracowania w jego czasach mówiące o tym, że niektóre grupy litewskie też wierzyły w wędrówkę dusz. Co prawda badacz Aleksander Brückner je wyśmiewał w XIX w., bo wiele było też źródeł o wyobrażeniu zaświatów w innym świecie... ale ja bym tak szybko na jego miejscu z nich nie szydził, bo i na Syberii potrafią współistnieć te dwie wizje egzystencji pośmiertnej.


PG: Powiem Ci, że w ciągu tych kilku minut zainteresowałeś mnie Postacią Mickiewicza bardziej niż to co było na szkolnych zajęciach.


MK: I to ma właśnie zrobić ta gra   Taki jest jej cel.


PG: Czyli widać, że cel będzie osiągnięty  


MK: Jeśli tylko uda się grę sfinansować  Wydawca sporo dołożył od siebie, ale wspieram.to musi pokryć druk, żeby projekt przeszedł w fazę przygotowania do publikacji   Nie ukrywam też, że gdzieś tam po cichu liczę, że uda się dobić do drugiego celu i każda osoba, która nabędzie książkę, dostanie też w zestawie mapę, postacie do postawienia na niej i inne dodatki  


PG: Oby  takie rzeczy zawsze uatrakcyjniają projekt; Powiedz mi jeszcze, jakie były największe trudności przy tworzeniu tej książki


MK: Po researchu tyle pomysłów do niej doszło, że upakowanie tego w planie 400 paragrafów okazało się największym wyzwaniem   Trzeba było wiele rzeczy odrzucić, część ciąć, to było najtrudniejsze. Mam nadzieję, że mimo to efekt będzie zadowalający.


PG: Czyli nie wszystkie pomysły udało się upakować do książki. Planujesz wykorzystać je w kolejnej części lub innej książce ? 


MK: Jeśli książka okaże się sukcesem... wydawca wie już o szkicach dwóch kolejnych tomów   Akcja jednego z nich dzieje się w czasie Powstania Listopadowego, kiedy wszyscy bohaterowie mają możliwość wyrównania między sobą rachunków. Z kolei jeszcze kolejnego w roku 2020/21, do którego przenosi się sam Wieszcz  


PG: Brzmi ciekawie  czyli nie pozostaje nam nic innego jak wspierać Twój projekt  W sumie można powiedzieć, że dzięki Twojemu kontaktowi z Adamem trzecia część pisze się sama  


MK: Trochę tak, a trochę realia współczesnej Polski same dają najlepsze inspiracji, gdy chce się opisywać świat absurdu   Do tego chcę Adama skonfrontować z tym, jak go prezentują "wielcy" tego kraju. Zestawić to z tym, jaki on – według źródeł historycznych, jego rodziny i jego własnych listów – był, a tym, jak się go obecnie przedstawia. To będzie terapia szokowa (jeśli będzie i ten tom powstanie – dużo zależy od sukcesów poprzednich części).


PG: Piszesz, że książka spodoba się zarówno fanom Mickiewicza jak i drugiej stronie barykady. Jest to możliwe ?


MK: Fanom Mickiewicza powinna, bo znajdą wiele informacji na jego temat. Antyfanom też, bo znajdą mnóstwo informacji na jego temat, które celowo ukrywa się w procesie edukacji, żeby tylko nic niewłaściwego o tak wielkiej postaci powiedzieć. Co najwyżej czasem się wspomni, że potrafił komuś dać w pysk. Ale o tym, że np. jego kochanka mieszkała z nim i z jego żoną, to się raczej milczy. Że np. po ojcu Mickiewicza, prawniku, acz ponoć też poecie, zachował się tylko jeden wiersz i jest on... o człowieku oskarżanym, o posiadanie „dwóch dup” (doprecyzowuje: chodzi o część ciała). Co prawda te dwie ciekawostki nie znajdą się w piątym tomie, ale mam nadzieję, że i inne będą dość ciekawe.


PG: Czyli jednym zabiegiem zbierasz zainteresowanych z obu grup  


MK: Tak zamierzam   LOL-contentu w biografii Mickiewicza jest mnóstwo. Dlaczego mówić tylko o tragizmie, jak można się też trochę z tego pośmiać. I taki cel mi przyświeca  


PG: I myślę ze znalazłyby się osoby, które by w ten sposób zainteresowały się jego twórczością.


MK: Myślę że tak, a jeśli nie twórczością, to samą jego postacią. Wiesz, Mickiewicz miał też takie przygody np. z papieżem że, można stwierdzić, że go zmanipulował. Jak zobaczył wybuch wulkanu to nie uciekał, ale z od płynnej lawy odpalił swoje cygaro. To był taki człowiek  

Zresztą nie bez powodu dwa z jego wykładów trafiły na watykański indeks ksiąg zakazanych.


PG: Nie myślałeś, żeby napisać książkę o Mickiewiczu?


MK: No właśnie chcę to robić   Ale na swoich zasadach. Biografii jego jest mnóstwo. Ja chce przekazać ciekawe informacje na jego temat w innej, paragrafowej, formie   Za pośrednictwem Tajemnych Oblicz Świata przekazywałem ludziom informacje nt. wierzeń szamańskich czy hebrajskiej gematrii. Chcę dalej dzielić się w ten sposób wiedzą  


PG: Odnośnie przekazywania wiedzy - mówiłeś mi, że prowadzisz podcasty, Możesz podesłać linki?


MK: Jasne, tu są linki do moich materiałów

https://www.youtube.com/results?search_query=podcast+religioznawczy

https://www.youtube.com/channel/UCiegOLen5GUbUGazNnppV8Q

https://www.tiktok.com/@podcastreligioznawczy?

https://open.spotify.com/show/0nf4QUuxsv1cp90giCCmL2


PG: Niestety musimy już kończyć. Na koniec napisz jeszcze w jaki sposób chciałbyś namówić niezdecydowane osoby do wsparcia Twojego projektu.


MK: Po prostu rzućcie okiem na darmowy fragment i oceńcie, czy ten projekt powinien powstać. Jeśli stwierdzicie, że tak, to powstanie, ale tylko przy Waszym wsparciu  

Zapraszamy do udziału w kampanii książki Dziady część V: Dziady, które nie spieprzają

Komentarze

  1. Ekstra! Zobaczyłam grafikę Ilony (Chatolandia jest nie do podrobienia) i wiedziałam, że będzie coś fajnego. Ale, aż tak fajnego? ♡ lubię te subtelnie przemycane informacje, jak jedzenie dla duchów. Dziś to raczej nie jest wiedza powszechna :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń