Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Mix Tura - Muduko

  Życie pokazało, że w pracy mogą od nas wymagać wielu różnych i dziwnych rzeczy. Nic nie przebije jednak tego co spotka nas w grze Mix tura. Oto bowiem wcielamy się w niej w gobliny, które testują dla Wiedźmy przeróżne eliksiry. Nie oszukujmy się, nie uświadczymy tu żadnych zasad BHP, ba co więcej – większość płynów, które wypijemy przenoszą nas na „tamten świat”. Ale spokojnie, niejednokrotnie wrócimy do żywych. N wstępie rozgrywki każdy z graczy otrzymuje cztery eliksiry, jeden zabójczy i trzy bezpieczne (w późniejszym czasie stosunek ten zmieni się na jeden do jednego) oraz pojedyncze antidotum. Ustawiamy je rewersem do góry. Podczas swojej tury gracz ciągnie kartę ze stosu i odczytuje instrukcję w niej zawartą. Każdy z graczy, którego dotyczy odczytany tekst pije jeden ze swoich eliksirów. Jeżeli wybrał bezpieczny może spać spokojnie (do czasu), jeżeli ten drugi to… no cóż odwraca swoją kartę goblina na stronę ducha. Od teraz nie pije eliksirów, jednak gdy przyjdzie jego kolej n

Doktor Strange, tom 1 - EGMONT

 


Nie będę oszukiwał, że pałam miłością do postaci Doktora Strange’a. Wręcz przeciwnie. Komiksów, w których jest głównym bohaterem czytałem niewiele, w innych tytułach również nie wzbudził mojej sympatii. Dodajmy do tego fakt, że film o nim to jedyny z serii MCU, na którym zasnąłem. No nie jest mi z doktorkiem po drodze. Nie zmienia to jednak faktu, że jego osoba zawsze ma ogromne znaczenie dla wydarzeń odgrywających się w uniwersum Marvela. Dlatego też nie zastanawiałem się zbyt długo czy zabrać się za pierwszy tom jego przygód z linii Marvel Fresh.


Doktor Strange traci swą moc. Nie czuje już magii, traci ją z każdą chwilą, a co za tym idzie staje się bezużyteczny. Po raz kolejny pojawia się motyw tego, że magia ma swoją cenę, którą w końcu trzeba zapłacić. Po konsultacji ze Starkiem, nasz główny bohater postanawia wyruszyć w kosmos w poszukiwaniu magii. Brzmi jak niezwykła wyprawa pełna przygód. I tak rzeczywiście było – działo się tutaj naprawdę dużo, ukazane były kolejne etapy podróży Doktora, zdobywanie nowych sojuszników, odkrywanie nowych czarów itp. Ale co z tego, jeżeli po kilku stronach wstępu, w którym dowiadujemy się o utracie magii oraz locie w kosmos fabuła zaczyna galopować. Naprawdę, poznaliśmy wiele etapów wyprawy Strange'a, jednak każdy z nich trwa zaledwie chwilę, kilka krótkich kadrów i ciach jesteśmy na kolejnej planecie w trakcie ucieczki z nowym artefaktem. Skok galaktyczny jesteśmy już na innej planecie, przejście do następnej przygody, poznajemy kilka kadrów i… znów jesteśmy przeskakujemy gdzieś indziej. Kurczę przecież ta wyprawa aż prosi się o rozwinięcie, szczegółowe ukazanie wydarzeń, walkę o nowe tajniki magii. Chętnie bym dowiedział się, co działo się na każdej z tych planet, jakie znaczenie miały zdobyte przedmioty, jak Strange poradził sobie z okiełznaniem nowych czarów. Niestety nie otrzymałem tego. Na szczęście w późniejszym etapie historia zwalnia i jest naprawdę ciekawa i warta poznania, jednak pewien niesmak pozostał. Piszę to z  żalem tym bardziej, że wspominałem na wstępie jak nie po drodze było mi z tym bohaterem. Szkoda, bo sama historia jest naprawdę ciekawa, a mogłaby być jeszcze bardziej rozbudowana, co na pewno wyszłoby jej na dobre.

Na pochwałę zasługuje warstwa graficzna komiksu. Tu nie mam się do czego doczepić. Genialne, szczegółowe grafiki z mocną kreską wyglądają tutaj naprawdę efektownie. Każdy element, czary, potwory, postaci wyglądają fenomenalnie.

Pierwszy tom mimo galopującego tempa i ominięcia ciekawej części fabuły naprawdę mnie zainteresował. Zdecydowanie czekam na więcej i chętnie sięgnę po kolejne tomy przygód Doktora Strange’a.

Dziękujemy Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji. 

https://www.facebook.com/swiatkomiksu
https://www.facebook.com/GalaktykaCzytelnika

https://www.instagram.com/egmont_polska/
https://www.instagram.com/swiatkomiksu

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń