"Skaza na niebie" Tomasz Kołodziejczak

 


 Wybór tej pozycji był podyktowany tym, że lubię chwytać za zbiory opowiadań, bo to dość krótkie formy i nawet jeżeli jedno nie przypadnie mi do gustu to nie przekreśla to całej pozycji. Z twórczością Tomasza Kołodziejczaka nie miałam jeszcze do czynienia i muszę przyznać, że science fiction nie jest moim ulubionym gatunkiem literackim, jednak postanowiłam dać mu szansę. Warto czasem otworzyć się na coś nowego.

    Skaza na niebie to zbiór dziewięciu opowiadań utrzymanych w stylu science fiction i fantasy. Każde opowiadanie to odrębna wizja przyszłości albo alternatywnej historii. W moim odczuciu najlepiej wypadły opowiadania „Zmierzch nad Weroną” i „Zero Waste (H 2,0)”. Były zaskakujące, intrygujące i mocne. Najsłabiej natomiast wypadło „Ostatnie przesłanie”. Fabuła rozwleczona, nieciekawa pełna kręcenia się w kółko. Planeta Hutan przeciętna pod każdym względem, główny bohater mdły. Brak czegokolwiek na czym można by zbudować zainteresowanie. Pozostałe opowiadania nie wzbudziły we mnie żadnych emocji, ani pozytywnych ani negatywnych. Szybko uciekają z głowy.

    Długo nie mogłam przebrnąć przez te kilka opowiadań. Niestety ta pozycja jeszcze bardziej zniechęciła mnie do gatunku i jedyne na co mam teraz ochotę to zatracenie się w jakieś porywającej przygodówce. Nie chcę jednak nikogo zniechęcać do sięgnięcia po tę książkę, ponieważ na moją subiektywną ocenę wpływ ma wieloletnia niechęć do futurystycznych i kosmicznych historii. Sądzę, że prawdziwy fan sci-fi miałby o tej książce zupełnie inne zdanie.

Dziękujemy Fabryce Słów za zaufanie :)

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń