Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Perswazje - Jane Austen - recenzja - Zysk i S-ka

  Właśnie przypomniała mi się pewna rozmowa w pracy, podczas której wypowiedziałem - ,,Jak możesz nie znać Jane Austen?!” . Wredne? Pyszałkowate? Nie wiem. Wiem natomiast, że Jane Austen ma gwarantowane miejsce wśród największych pisarzy. Urodzona w 1775, a zmarła w 1817 r. autorka ,,Dumy i uprzedzenia” to postać tak ikoniczna, że sportretowano ją nawet w campowych ,,Legends of Tomorrow” (swoją drogą - ten serial właśnie się zakończył i w najbliższej przyszłości nie omieszkam poświęcić mu paru zdań). Jak to stało, że znów mówimy o madame Jane i jej ostatniej powieści - ,,Perswazje”? Ano Netflix w bieżącym roku te dzieło zekranizował (oglądał ktoś?). Jak widać, zestawienie Jane Austen z Mickiem “Heatwavem” Rorym wcale nie jest aż tak absurdalne; popkultura raz po raz sięga po kulturę wysoką (może to i dobrze?). Ja netfliksowej wersji nie oglądałem i nie zamierzam, ale z przyjemnością przeczytałem oryginał (i już tutaj dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka za mój recenzencki egzemplarz <3)

NOWA GWINEA - EGMONT

 


    Ostatnimi czasy mam zdecydowanie mniej czasu na gry planszowe (niestety jeszcze trochę czasu minie zanim to się zmieni), dlatego zacząłem bardziej cenić sobie tytuły, w których rozgrywka trwa naprawdę krótko. Takim jest właśnie „Nowa Gwinea” od wydawnictwa EGMONT, uwierzcie mi tutaj będziecie chcieli żeby wasza rozgrywka trwała jak najkrócej ;)

    Jest to gra dla 2-4 osób, w której gracze stawiają chatki na swoich planszetkach terenu. Mają to zrobić w taki sposób, aby przy wykorzystaniu maksymalnie dwunastu kafelków chat zakryć wszystkie pięć pól źródeł wody. Należy przy tym pamiętać, że chaty mogą stykać się jedynie narożnikami z przynajmniej jednym innym kaflem. Łączenie chat bokami lub oddzielenie ich od reszty jest niedozwolone. A najważniejsze, wszyscy gracze zapełniają swoją planszę jednocześnie. Gracz, który jako pierwszy wypełni wymogi wygranej krzyczy „Gwinea”. W tym momencie reszta uczestników nie może już nic budować. Każdy uczestnik zabawy otrzymuje po jednym punkcie za każde zakryte pole wody, a najszybszy gracz dodatkowo zdobywa punkciki za zasłonięte chatami drzewo. Rozgrywka trwa dziewięć rund, w każdej z nich gramy na innych planszetkach terenu. Ten kto w tym czasie zdobędzie najwięcej punktów wygrywa. Czytając instrukcję wydawało mi się, że te dziewięć kolejek to za dużo, jednak rozgrywka jest tutaj na tyle szybka i dynamiczna, że kolejne etapy bardzo szybko nam mijają.





    Powiem szczerze, że gry na czas nigdy nie były moją mocną stroną i raczej się od nich odbijałem. Ten tytuł jednak zajął mnie na dłużej i jak na razie zawsze chętnie podchodzę do kolejnej rozgrywki. Gra jest naprawdę szybka, trzeba momentami nieźle pokombinować, a presja czasu sprawia, że pozornie proste zadanie przysparza nam sporo trudności. Na pewno do zalet gry można zaliczyć ilość naszych plansz terenów. Tych otrzymujemy trzydzieści dwie, każda z nich jest dwustronna (tryby łatwy i zaawansowany), dodatkowo na wszystkich terenach mamy sześć punktów startowych. Daje nam to 192 zadania zwykłe i 192 zadania trudne. Dzięki temu raczej nie spotkamy się z sytuacją, w której któryś z graczy ma planszę „obcykaną” na pamięć i z automatu stawia chaty. Wizualnie „Nowa Gwinea” prezentuje się naprawdę dobrze. Nie ma tu co prawda graficznych fajerwerków, ale przyznajmy szczerze są oe tutaj niepotrzebne. Otrzymujemy prostotę, która idealnie pasuje do tej gry, nic nas tutaj nie rozprasza dzięki czemu możemy skupić się na szybkiej rozgrywce. Jedyne do czego mogę się doczepić to tor punktacji. Owszem wygląda on naprawdę bardzo ładnie, jednak kamienie na których stawiamy pionki są tak ułożone, że szczególnie przy pierwszych rozgrywkach można się pomylić i źle punktować. W późniejszym czasie już takie sytuacje raczej się nie zdarzały jednak na samym początku bywało to irytujące.

    „Nowa Gwinea” naprawdę mnie zaskoczyła. Do tej pory „czasówki” w większości mnie odrzucały. Tutaj bawię się doskonale i chętnie podchodzę do kolejnej rozgrywki.

Dziękuję Wydawnictwu Egmont za egzemplarz do recenzji. 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń