Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Blask ostatecznego kresu - Fabryka Słów

  „Blask   ostatecznego kresu” to wspaniałe i satysfakcjonujące zakończenie naprawdę genialnej trylogii obfitej w fascynujące postaci, potwory, cudownego,   rozbudowanego świata, oraz fabuły, która niejednokrotnie powodowała przyspieszone bicia serca i dała nam wiele wspaniałych wydarzeń. Podobało mi się, jak Islington połączył wszystkie elementy układanki, o których wspominał w całej trylogii. Byłem pod wrażeniem tego, jak pełne i kompletne okazało się zakończenie tej książki i serii. Jednak nadal to wykreowany świat oraz historia robią tutaj największe wrażenie! Zawarte w nich elementy takie jak poznanie swojego losu, alternatywne płaszczyzny egzystencji, gdzie czas nie rządzi się normalnymi zasadami. W tej książce jest też mnóstwo akcji i myślę, że ten element jest jej największą siłą. Islington ma talent do wciągania nas w sam środek konfliktu, abyśmy mogli zobaczyć realne konsekwencje działań militarnych. A te często bywają tragiczne. Koejną zaletą książki są jej bohaterowie.

Avengers: Wszyscy chcą rządzić światem - Dan Abnett - Insignis

 


Każdy chyba przyzna, że marka Avengers przyciąga tłumy. Zjawisko to bez wątpienia nasila się od momentu ukazania się pierwszych filmów i rozwoju uniwersum MCU. Nic dziwnego, że na bazie popularności każdy chce uciąć kawałek tego tortu dla siebie. O komiksach nie wspominając, bo bez nich ta przygoda nawet by się nie zaczęła, ale zabawki, gry, gadżety i inne tego typu rzeczy to już norma. Nic dziwnego, że wśród tych wszystkich geekskarbów pojawiają się również książki z przygodami superbohaterów.

Przykładem jest książka „Avengers: Każdy chce rządzić światem”, w której poznajemy kolejne przygody bohaterów Marvela. Na całym świecie w jednym momencie pojawiło się kilka kryzysów, które mogą zakończyć rzeczywistość jaką znamy obecnie. Na miejscu każdego z nich pojawiają się przedstawiciele Avengers. I tak w Berlinie z Hydrą walczy Kapitan Ameryka, Iron Man w Waszyngtonie podejmuje walkę z Ultronem, na Antarktydzie Hawkeye i Czarna Wdowa starają się zniweczyć plany A.I.M. A to tylko część z przygód, które poznamy w książce i choć zdają się nie mieć powiązań to łączy je jedno, znacznie większe zagrożenie.

„Avengers: Każdy chce rządzić światem” to książka pełna akcji i walki. Nie ma tutaj miejsca na chociaż chwilę oddechu i odpoczynku. Praktycznie przez większą część historii towarzyszą nam walki, pościgi, a bohaterowie co chwila ocierają się o śmierć. Samo tło historii również przekazywane jest w trakcie starć, gdy zdarzają się krótkie pauzy walk. I trzeba przyznać, że tempo pojedynków i gama przeciwników robią wrażenie... do pewnego momentu. Bo w pewnej chwili zaczyna to już po prostu męczyć. Męczy ciągła walka bez chwili na przemyślenia, bez głębszej fabuły i ukrytej historii. Zgadza się, przygody superbohaterskie niekoniecznie muszą opowiadać głębokie i skomplikowane historie (aczkolwiek wiele jest komiksów naprawdę rozbudowanych i skomplikowanych). Jasne, mamy tu czynnik wiążący wszystkie wydarzenia. Jednak mam wrażenie, że wątek ten wciśnięto na siłę, dla samego scementowania wszystkich kryzysów, zupełnie to do mnie nie trafiło.

Po książce „Avengers: Każdy chce rządzić światem” nie spodziewałem się fajerwerków, jednak liczyłem, że opowiedziana historia jakoś mnie zaskoczy. Początek zapowiadał się naprawdę ciekawie, jednak później robiło się tylko nieciekawie i nudno.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń