Umrzesz kiedy umrzesz - Angus Watson - Fabryka Słów

 


Harówka, niech nie zmyli Was nazwa tej osady. Mieszka w niej bowiem społeczeństwo Wikingów, które raczej się nie przepracowuje. Wszystko zaczęło się od przybycia ich przodków na te ziemie, mieli szczęście, tubylcy potraktowali ich niczym bogów. Dostarczali jedzenie i inne niezbędne rzeczy, warunek był jeden – przybysze nie mogą odejść poza przeznaczony dla nich teren. Ci, którzy złamali ten zakaz trafiali na wygnanie i nie mogli już wrócić do rodziny. Lata mijały, a kolejne pokolenia żyją w dostatku, nie pracują, nie mają problemów. W niczym nie przypominają swoich pracowitych i wojowniczych przodków. Sytuacja zmienia się, gdy na Harówkę napadają wojska Cesarstwa, prowadzone przepowiednią zniszczenia świata przez mieszkańców osady. Atak przeżywa niewielka grupa, wśród nich Finnbogi. Ci, którzy przetrwali, wyruszają na zachód w poszukiwaniu swojego przeznaczenia. Nie będzie to jednak proste, bowiem w ich ślad ruszyły Owslanki, elitarne wojowniczki Cesarzowej.

Zacznę od bohaterów i wspomnianego wcześniej Finnbogiego zwanego Zbukiem. Zaprawdę powiadam Wam, nie przypominam sobie innego tak zadufanego w sobie, teoretycznie nieomylnego i irytującego bohatera ever. Co więcej wszystkie sytuacje ukazują jego niską inteligencję, oraz, że rzeczywistość nie ma nic wspólnego z jego opinią o sobie. Zresztą przez sielskie życie większość mieszkańców Harówki wykazuje brak odpowiedzialności i niski iloraz inteligencji. Niestety poza tymi cechami wspólnymi, żaden z bohaterów wyprawy nie jest postacią wyrazistą, która mogłaby bardziej zainteresować swoją osobą. Duży wpływ ma na to zapewne brak ciekawej historii z przeszłości tych postaci, czegoś co ukształtowałoby ich życie. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja Owslanek. Te zainteresowały mnie znacznie bardziej. Każda z nich posiada umiejętność, która ją wyróżnia na tle pozostałych, u części z nich poznaliśmy fragmenty życia, wydarzenia które spowodowały, że należą do elitarnej jednostki.

Głównym motywem powieści „Umrzesz kiedy umrzesz” jest podróż, poszukiwanie nowego miejsca, odpowiedzi, wolności. Podróż, którą przeżywamy z bohaterami jest intensywna i nie pozwala nam nudzić się nawet na chwilę. Wpływ na to miał ciągły pościg Owslanek, czuć było ich oddech na szyjach Wikingów, ciągłą niepewność i strach. Do tego jako wielki plus i urozmaicenie trzeba zaliczyć fakt, że autor postawił przed głównymi bohaterami wiele różnych przeszkód, które musieli pokonać. Nie odczuwamy tu monotonii i nudy.

Jako wadę muszę zaliczyć tu język, którym posługiwali się bohaterowie powieści. I nie chodzi mi tutaj o wulgaryzmy, bo te mi nie przeszkadzały, a często nawet pasowały do sytuacji. Myślę bardziej o tym, że momentami wypowiedzi postaci brzmiały jakbyśmy wyrwali je z naszych czasów, możemy je usłyszeć na co dzień na naszych ulicach, ale wątpię, że wypłynęły by z ust Wikingów.

„Umrzesz kiedy umrzesz” czyta się bardzo lekko i szybko. Na drodze bohaterów spotkamy wiele wydarzeń i przeciwności, które być może w przyszłości wpłyną na ich osobowość. Szkoda tylko, że duża część głównych bohaterów jest bez jakiegokolwiek kolorytu i nie wyróżnia się na tle innych. Mam świadomość, że był to zabieg celowy, niemniej jednak trochę mi to przeszkadzało. Książkę oceniam pozytywnie i chętnie sięgnę do kolejnego tomu tej historii.

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Fabryka Słów.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń