Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Wojna Łowców Nagród: Jeszcze Jedno Zadanie - EGMONT

  Uniwersum Star Wars rozwija się nieprzerwanie zarówno jeżeli chodzi o kolejne filmy czy seriale ale również w zakresie komiksowym. Co ciekawe i dla mnie ważne wiele z powstających tytułów omija temat mocy, Jedi itp., a skupia się na pozostałych strefach tego fascynującego świata. Idealnym przykładem jest komiksowy tom „Wojna Łowców Nagród: Jeszcze jedno zadanie”. Tytuł jest swego rodzaju uzupełnieniem wydanej przez EGMONT podserii „Wojny Łowców Nagród”. Otrzymujemy tutaj trzy historie osadzone we wspomnianej linii wydarzeń. Trzeba jednak wspomnieć o tym, że każda z nich odwołuje się do innego wydarzenia i niekoniecznie są one ze sobą powiązane. I tak historia z Boba Fettem w roli głównej rozgrywa się przed i w trakcie     WŁN Alfa”. Przygody 4-Lom i Zuckussa odbywają się po pierwszym tomie „Wojny”. Zaś komiks o IG-88 to jeszcze inna para kaloszy. Mamy tu niezły misz-masz i trzeba wprost powiedzieć że osoby nieobyte z poprzednimi tomami będą mocno zagubione i raczej się tutaj nie od

Hawkeye kontra Deadpool

 


Ten kto obserwuje Pokój Geeka wie, że jedną z moich ulubionych marvelowskich postaci jest niejaki Deadpool. Jego przygody to zawsze duża dawka szalonych przygód, pełnych ironii, kuriozalnych sytuacji oraz bardzo specyficznego humoru. A co powstanie, gdy towarzyszy mu jego totalne przeciwieństwo? Hawkeye to w końcu postać precyzyjna, opanowana, która nie pozwala sobie na szaleństwa w stylu Deadpoola. Właśnie mieszankę tych sprzeczności serwuje nam komiks „Hawkeye kontra Deadpool”.


Jeżeli chodzi o fabułę to nie jest ona ani skomplikowana ani w żadnej mierze zaskakująca. Oto w Halloween do drzwi Clinta Bartona puka młody chłopak i szuka u niego pomocy. Clint uznaje to za głupi żart, wyrzuca okularnika za drzwi, a chwilę później znajduje go martwego przed swoją kamienicą. Zrządzeniem losu na miejscu jest też Deadpool, który mimo niechęci Bartona postanawia pomóc byłemu Avengersowi. Szybko okazuje się, że za morderstwem stoi tajemnicza organizacja z Cat na czele. Za pomocą pewnego lekarza wykorzystuje ona chorych psychicznie do swoich celów.


Jak widzicie, historia nie jest skomplikowana, nie ma tutaj wielkiej tajemnicy, a autorzy szybko odkrywają większość kart. Nie uznałbym tego jednak za wadę. Przygoda, którą przeżywają Deadpool i Hawkaye to po prostu tło służące ukazaniu różnic między dwoma głównymi bohaterami. A te od samego początku są wyraźne i zdecydowanie zniechęcają Hawkeyea do dalszej współpracy. Inny sposób działania i myślenia doprowadza do dziwnych i niedorzecznych zdarzeń podkreślających dwa światy obu postaci. Oczywiście wszystko okraszone jest tutaj komentarzami i charakterystycznym dla Deadpoola humorem.


„Hawkeye kontra Deadpool” to prosta, niewymagająca historia, która ma za zadanie wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Jeżeli jesteście fanami Deadpoola, jego specyficznego żartu i podejścia do świata to ten komiks jest dla Was idealną pozycją.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń