Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Blask ostatecznego kresu - Fabryka Słów

  „Blask   ostatecznego kresu” to wspaniałe i satysfakcjonujące zakończenie naprawdę genialnej trylogii obfitej w fascynujące postaci, potwory, cudownego,   rozbudowanego świata, oraz fabuły, która niejednokrotnie powodowała przyspieszone bicia serca i dała nam wiele wspaniałych wydarzeń. Podobało mi się, jak Islington połączył wszystkie elementy układanki, o których wspominał w całej trylogii. Byłem pod wrażeniem tego, jak pełne i kompletne okazało się zakończenie tej książki i serii. Jednak nadal to wykreowany świat oraz historia robią tutaj największe wrażenie! Zawarte w nich elementy takie jak poznanie swojego losu, alternatywne płaszczyzny egzystencji, gdzie czas nie rządzi się normalnymi zasadami. W tej książce jest też mnóstwo akcji i myślę, że ten element jest jej największą siłą. Islington ma talent do wciągania nas w sam środek konfliktu, abyśmy mogli zobaczyć realne konsekwencje działań militarnych. A te często bywają tragiczne. Koejną zaletą książki są jej bohaterowie.

Dom z papieru - sezon 4




„Dom z papieru” jest jednym z moich ulubionych seriali. Dwa pierwsze sezony były wręcz genialne, trzeci momentami im ustępował, nie był już taki odkrywczy i oryginalny, mimo to dobrze się przy nim bawiłem. Nic dziwnego, że z niecierpliwością wyczekiwałem czwartego sezonu. I w końcu stało się, nadszedł trzeci kwietnia i z żoną zasiadłem przed telewizorem. Spodziewałem się części na co najmniej tak samo wysokim poziomie jak sezon trzeci.

No i trochę się przejechałem na tych swoich oczekiwaniach. Przy oglądaniu początku sezonu miałem wrażenie jakbym oglądał zupełnie inny serial, tyle że z identyczną obsadą. Brak rozmachu, napięcia, ciekawych rozwiązań, mogę napisać, że wiało wręcz nudą tak niespotykaną przecież w tym co poznaliśmy do tej pory. Widać wyraźnie, że przeniesienie głównego wątku poza kryjówkę profesora i okradany bank nie było dobrą decyzją. Nawet wydarzenia, które rozgrywają się w owym banku są nijakie, a bohaterowie jakby stracili swą wyrazistość.

Na szczęście zaczyna się to zmieniać od czwartego odcinka, w którym znów główna nić fabuły kręci się wokół ekipy prowadzącej napad. Znów wracają starzy, dobrze znani bohaterowie ze swoimi specyficznymi charakterkami. Akcja nabiera tempa i dzieje się naprawdę dużo. Trzeba jednak też wspomnieć, że zdarzyły się motywy, w których autorzy chyba się zagalopowali w stronę typowego kina akcji typu Rambo itp. Choć trzeba przyznać, że sceny jednej ze strzelanin wyglądały bardzo imponująco i w niejednym filmie akcji brakowało takiego elementu. Od wspomnianego już czwartego odcinka wszystko idzie w dobrym kierunku, a sezon coraz bardziej nawiązuje poziomem do poprzednich części. Najlepszym dowodem na to jest zakończenie sezonu, w którym znów ujawnia się stary dobry styl „Domu z papieru”. Tak, końcówka była znakomita i w pełni rekompensuje nam błędy i bolączki początku sezonu.

Część czwarta nie kończy wątku napadu na bank w Madrycie. Zakończenie to tylko finalizacja pewnego etapu, oczywiście pojawiają się nowe nieprzewidziane komplikacje. Zobaczymy co przyniesie nam „piątka”, jeżeli zostaną wyciągnięte wnioski i nie powtórzą się błędy z tego sezonu to „Dom z papieru” mogę oglądać w tysiącach sezonów.


Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń