Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Spider-man: za kulisami - recenzja - egmont

  W piątym tomie runu Spencera dzieje się naprawdę dużo. Zahaczymy tutaj o działania Mysterio przeciwko pajączkowi, kolejny raz pojawi się tajemnicza, zabandażowana postać, Spider-Man będzie musiał połączyć siły (czy tego chce czy nie) z Bumerangiem, a do tego do panteonu wrogów dojdzie kobiecy Syndykat złożony z Beetle, Electro, Trapstr, Białego Królika, Scorpii i Lady Octopus. Czy przy takim miszmaszu może wyjść cokolwiek dobrego? Tak jak wspomniałem w „Spider-Man: Za kulisami” dzieje się naprawdę dużo, szczególnie ciekawe są dla mnie dwa wątki: działania nowego antagonisty w bandażach oraz problemy Bumeranga z Fiskiem, a co za tym idzie z Syndykatem. Ten pierwszy jest znacznie krótszy i nadal zostawia za sobą wiele znaków zapytania (mimo tego, że stopniowo odkrywane są przed nami pojedyncze karty). Drugi związany ze współlokatorem Petera oraz kobiecym Syndykatem to znacznie więcej akcji, walki i ciekawych wydarzeń. Jak już przy nowym syndykacie jesteśmy. Spotkałem się z głosami, że

Pan światła - Roger Zelazny - Zysk i S-KA




Co by się stało gdyby ludzie zdobyli boskie moce i dzięki nim rządzili światem? Pytanie to zapewne zadała sobie niejedna osoba, padło też zapewne wiele różnych odpowiedzi. Ale chyba żadna z nich nie była tak odmienna i wyjątkowa, jak ta, którą zaoferował nam Roger Zelazny w swojej powieści „Pan światła”.

Akcja powieści rozgrywa się na planecie skolonizowanej wiele lat temu przez Ziemian. Pierwsi ludzie po przybyciu na nowy ląd przejęli technologię lokalnych istot i zdobyli boskie wręcz moce. Przyjęli oni imiona i postaci bóstw z hinduskiej mitologii i stworzyli swój nowy, trzymany twardą ręką porządek. Dla nowych bogów zwykłe społeczeństwo staje się niegodne używania rozwiniętej technologii, następuje jego ogłupianie i uwstecznianie aż do poziomu naszego średniowiecza. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto przeciwstawi się tyranii. Jeden z Pierwszych – Budda, Poskromiciel Demonów, Sam.

Na wstępie trzeba napisać, że lektura „Pana światła” nie należy do łatwych. Specyficzny styl oraz nieznajomość hinduskiej mitologii może sprawiać trudności. Pierwsze strony powieści wrzucają czytelnika w wir ogromu świata i różnorodności bóstw. Tych naprawdę jest sporo, warto chociażby wspomnieć o tym, że jedna postać potrafi mieć wiele imion. Może to wywołać trudności i zagubienie w fabule, która również do najłatwiejszych nie należy. W dziele Rogera Zelaznego spotkamy mnóstwo rozważań teologicznych i filozoficznych, które idealnie wpisują się w wykreowany świat czerpiący garściami z hinduizmu i buddyzmu.

„Pan światła” to książka, która była dla mnie czymś zupełnie nowym. Wielokrotnie spotykałem się z powieściami bazującymi na mitologiach, jednak pierwszy raz spotkałem się z tym co zaoferował nam Zelazny. Nieznajomość tej kultury i religii miało na pewno duży wpływ na trudności, z którymi się spotkałem podczas lektury. Jednak przezwyciężenie tych trudności i przeszkód pozwoli cieszyć się niebanalną historią i oryginalnym światem.

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-KA za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń