Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Blask ostatecznego kresu - Fabryka Słów

  „Blask   ostatecznego kresu” to wspaniałe i satysfakcjonujące zakończenie naprawdę genialnej trylogii obfitej w fascynujące postaci, potwory, cudownego,   rozbudowanego świata, oraz fabuły, która niejednokrotnie powodowała przyspieszone bicia serca i dała nam wiele wspaniałych wydarzeń. Podobało mi się, jak Islington połączył wszystkie elementy układanki, o których wspominał w całej trylogii. Byłem pod wrażeniem tego, jak pełne i kompletne okazało się zakończenie tej książki i serii. Jednak nadal to wykreowany świat oraz historia robią tutaj największe wrażenie! Zawarte w nich elementy takie jak poznanie swojego losu, alternatywne płaszczyzny egzystencji, gdzie czas nie rządzi się normalnymi zasadami. W tej książce jest też mnóstwo akcji i myślę, że ten element jest jej największą siłą. Islington ma talent do wciągania nas w sam środek konfliktu, abyśmy mogli zobaczyć realne konsekwencje działań militarnych. A te często bywają tragiczne. Koejną zaletą książki są jej bohaterowie.

Pan światła - Roger Zelazny - Zysk i S-KA




Co by się stało gdyby ludzie zdobyli boskie moce i dzięki nim rządzili światem? Pytanie to zapewne zadała sobie niejedna osoba, padło też zapewne wiele różnych odpowiedzi. Ale chyba żadna z nich nie była tak odmienna i wyjątkowa, jak ta, którą zaoferował nam Roger Zelazny w swojej powieści „Pan światła”.

Akcja powieści rozgrywa się na planecie skolonizowanej wiele lat temu przez Ziemian. Pierwsi ludzie po przybyciu na nowy ląd przejęli technologię lokalnych istot i zdobyli boskie wręcz moce. Przyjęli oni imiona i postaci bóstw z hinduskiej mitologii i stworzyli swój nowy, trzymany twardą ręką porządek. Dla nowych bogów zwykłe społeczeństwo staje się niegodne używania rozwiniętej technologii, następuje jego ogłupianie i uwstecznianie aż do poziomu naszego średniowiecza. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto przeciwstawi się tyranii. Jeden z Pierwszych – Budda, Poskromiciel Demonów, Sam.

Na wstępie trzeba napisać, że lektura „Pana światła” nie należy do łatwych. Specyficzny styl oraz nieznajomość hinduskiej mitologii może sprawiać trudności. Pierwsze strony powieści wrzucają czytelnika w wir ogromu świata i różnorodności bóstw. Tych naprawdę jest sporo, warto chociażby wspomnieć o tym, że jedna postać potrafi mieć wiele imion. Może to wywołać trudności i zagubienie w fabule, która również do najłatwiejszych nie należy. W dziele Rogera Zelaznego spotkamy mnóstwo rozważań teologicznych i filozoficznych, które idealnie wpisują się w wykreowany świat czerpiący garściami z hinduizmu i buddyzmu.

„Pan światła” to książka, która była dla mnie czymś zupełnie nowym. Wielokrotnie spotykałem się z powieściami bazującymi na mitologiach, jednak pierwszy raz spotkałem się z tym co zaoferował nam Zelazny. Nieznajomość tej kultury i religii miało na pewno duży wpływ na trudności, z którymi się spotkałem podczas lektury. Jednak przezwyciężenie tych trudności i przeszkód pozwoli cieszyć się niebanalną historią i oryginalnym światem.

Dziękujemy wydawnictwu Zysk i S-KA za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń