Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Mix Tura - Muduko

  Życie pokazało, że w pracy mogą od nas wymagać wielu różnych i dziwnych rzeczy. Nic nie przebije jednak tego co spotka nas w grze Mix tura. Oto bowiem wcielamy się w niej w gobliny, które testują dla Wiedźmy przeróżne eliksiry. Nie oszukujmy się, nie uświadczymy tu żadnych zasad BHP, ba co więcej – większość płynów, które wypijemy przenoszą nas na „tamten świat”. Ale spokojnie, niejednokrotnie wrócimy do żywych. N wstępie rozgrywki każdy z graczy otrzymuje cztery eliksiry, jeden zabójczy i trzy bezpieczne (w późniejszym czasie stosunek ten zmieni się na jeden do jednego) oraz pojedyncze antidotum. Ustawiamy je rewersem do góry. Podczas swojej tury gracz ciągnie kartę ze stosu i odczytuje instrukcję w niej zawartą. Każdy z graczy, którego dotyczy odczytany tekst pije jeden ze swoich eliksirów. Jeżeli wybrał bezpieczny może spać spokojnie (do czasu), jeżeli ten drugi to… no cóż odwraca swoją kartę goblina na stronę ducha. Od teraz nie pije eliksirów, jednak gdy przyjdzie jego kolej n

Demony Zemsty: Beria - Adam Przechrzta - Fabryka Słów

Demony Zemsty: Beria - Adam Przechrzta - Recenzja



Za każdym razem gdy widzę, że nadchodzi kolejna książka z serii „Demonów”, zastanawiam się w jakie kłopoty po raz kolejny wpadł Razumowski. Ten człowiek nie może wykonać powierzonej odgórnie misji, która jest po prostu niebezpieczna. Cóż, jemu przypadają tylko takie,  które kończą się zwycięstwem lub śmiercią.

Nie inaczej jest w przypadku najnowszego tomu. Stalin umiera, w Związku Radzieckim trwa walka o władzę, w której uczestniczy niezbyt lubiany przez Razumowskiego Beria. O ironio, to właśnie od Lawrintija Pawłowicza nasz bohater otrzymuje zlecenie wykonania misji. Od jej sukcesu zależą dalsze losy Saszki, problem jednak w tym, że nawet rozwiązanie sprawy nie gwarantuje Razumowskiemu łaski u zleceniodawcy.

Kolejny raz otrzymujemy od autora kawał dobrej intrygi wplecionej w historyczne wydarzenia z czasów ZSRR. Nowe przygody Razumowskiego czyta się jednym tchem, a wydarzenia i przedstawienie odczuć oraz rozterek głównego bohatera bardzo dobrze pozwalają nam poczuć wciąż uciekający czas, tak niezbędny do wykonania zadania. Wręcz namacalna jest tutaj bezsilność bohatera, która towarzyszyła mu w momentach przestoju w śledztwie, czuć było obawę i jego strach przed najgorszym. Oczywiście poza głównym zadaniem, pojawiają się misje „poboczne”, które idealnie wypełniają główną fabułę i utrzymują dobre tempo wydarzeń mimo zastopowań głównego wątku. I wszystko byłoby świetnie gdyby nie jeden mankament. Zakończenie pozostawiło w mojej głowie wielki niesmak. Trudno było mi się pozbierać, gdy wielka intryga z planem, której pozytywne zakończenie to być albo nie być nie tylko dla Razumowskiego, zostaje po prostu ucięta. Ciach, problem rozwiązany, finito sprawy. Rozumiem, że autor chciał zachować ten wątek zgodnie z realiami historycznymi (przynajmniej w tej wersji, którą znamy), jednak zabrakło mi jakiegoś wymownego motywu, który podkreśliłby wagę tego wydarzenia.

Zakończenie pozostawiło pewien niesmak, jednak najnowsza pozycja Adama Przechrzty jako całość to tytuł godny polecenia, przy którym miło spędzicie czas.

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za egzemplarz książki do recenzji.

Zobacz również:
- "Demony czasu pokoju" Adam Przechrzta
- "Sługa krwi" Adam Przechrzta

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń