Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Blask ostatecznego kresu - Fabryka Słów

  „Blask   ostatecznego kresu” to wspaniałe i satysfakcjonujące zakończenie naprawdę genialnej trylogii obfitej w fascynujące postaci, potwory, cudownego,   rozbudowanego świata, oraz fabuły, która niejednokrotnie powodowała przyspieszone bicia serca i dała nam wiele wspaniałych wydarzeń. Podobało mi się, jak Islington połączył wszystkie elementy układanki, o których wspominał w całej trylogii. Byłem pod wrażeniem tego, jak pełne i kompletne okazało się zakończenie tej książki i serii. Jednak nadal to wykreowany świat oraz historia robią tutaj największe wrażenie! Zawarte w nich elementy takie jak poznanie swojego losu, alternatywne płaszczyzny egzystencji, gdzie czas nie rządzi się normalnymi zasadami. W tej książce jest też mnóstwo akcji i myślę, że ten element jest jej największą siłą. Islington ma talent do wciągania nas w sam środek konfliktu, abyśmy mogli zobaczyć realne konsekwencje działań militarnych. A te często bywają tragiczne. Koejną zaletą książki są jej bohaterowie.

"Sekretna receptura" - Open the door - Toruń


Dobrych escape room'ów nigdy dość, a żona ma zawsze rację - te dwie maksymy przyświecały nam podczas weekendowego pobytu w "Open the door" (przy czym ta druga pozostała aktualna nawet po powrocie do domu). "Sekretna receptura" to nasz ostatni pokój w toruńskim mini-maratonie i - jak się okazało - dał nam nieźle popalić.



"Sekretna receptura" z pewnością nie należy do łatwych - warto uzmysłowić to sobie przed wejściem, aby uniknąć niepotrzebnej frustracji - o to nietrudno, gdy wchodzisz tam z nadzieją pobicia rekordu czasowego, a przez pierwszy kwadrans stoisz w miejscu (swoją drogą szacunek za ukończenie rozgrywki w 34 minuty, nam tyle zajęło uświadomienie sobie, że jesteśmy w czarnym tyłku). Poza tym moje odczucia są jak najbardziej pozytywne - scenografia pomieszczenia pasuje jak ulał do podróżniczego charakteru gry, tym razem możemy podziwiać wystrój przy jaśniejszym świetle - miła odmiana względem uprzednio odwiedzanych mrocznych pokoi. Autorzy nieco odchodzą tutaj od klasycznych kłódek, stawiając na sporo kreatywnych mechanizmów i rozwiązań. Jeśli przy pozostałych pokojach "Open the door" mogliśmy być delikatnie prowadzeni za rączkę, to tutaj poczujemy się jak pijane dziecko we mgle - bez bystrej ekipy najprawdopodobniej nie uda się Wam wyjść przed czasem.

"Sekretną recepturę" poleciłbym z czystym sercem każdemu, kto nie boi się wyzwań, ale lepiej mieć za sobą co najmniej kilkanaście godzin escaperoom'owego stażu. W mojej ocenie, mimo dosyć mocnej lokalnej konkurencji, pokój pozostaje w ścisłej czołówce toruńskich escape room'ów.

Źródło zdjęcia: http://openthedoor.org.pl/

Inne pokoje, które odwiedziliśmy w Open the door:
1) Ocean Strachu
2) Koszmary Zasną Ostatnie
3) Lunapark

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń