Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Mix Tura - Muduko

  Życie pokazało, że w pracy mogą od nas wymagać wielu różnych i dziwnych rzeczy. Nic nie przebije jednak tego co spotka nas w grze Mix tura. Oto bowiem wcielamy się w niej w gobliny, które testują dla Wiedźmy przeróżne eliksiry. Nie oszukujmy się, nie uświadczymy tu żadnych zasad BHP, ba co więcej – większość płynów, które wypijemy przenoszą nas na „tamten świat”. Ale spokojnie, niejednokrotnie wrócimy do żywych. N wstępie rozgrywki każdy z graczy otrzymuje cztery eliksiry, jeden zabójczy i trzy bezpieczne (w późniejszym czasie stosunek ten zmieni się na jeden do jednego) oraz pojedyncze antidotum. Ustawiamy je rewersem do góry. Podczas swojej tury gracz ciągnie kartę ze stosu i odczytuje instrukcję w niej zawartą. Każdy z graczy, którego dotyczy odczytany tekst pije jeden ze swoich eliksirów. Jeżeli wybrał bezpieczny może spać spokojnie (do czasu), jeżeli ten drugi to… no cóż odwraca swoją kartę goblina na stronę ducha. Od teraz nie pije eliksirów, jednak gdy przyjdzie jego kolej n

"Dygot" Jakub Małecki


"Dygot"
Jakub Małecki
Wydawnictwo Sine Qua Non
Kraków 2017


Rewelacyjnie piękna. Spontanicznie tajemnicza. Zaskakująco dobra. Idealnie dopasowana. Wybitnie hipnotyzująca. Bliska sercu. Pedantycznie szczegółowa. Uczuciowo kontrolująca. Systematycznie cudowna!

Nic dodać, nic ująć!
Dzieło pierwsza klasa i tyle!

Na tym mogłabym skończyć swoją recenzję. Bez zbędnych, dodatkowych słów. Po prostu, wystarczyłoby Wam powiedzieć: przeczytajcie, to zrozumiecie. Zresztą mam wrażenie, że „Dygot” zna, albo pragnie poznać, każdy. 

To książka, w której otwarta przestrzeń interpretacyjna wykonuje kawał dobrej roboty. To dzieło ponadczasowe i wyjątkowe. Zupełnie inne od wszystkich książek, które udało mi się przeczytać w swoim życiu. To proza wysokich lotów. To kartki wypełnione po brzegi ogromem wartościowych słów. Historia, która posiada swoje drugie dno, z jeszcze większym drugim dnem. Historia, o której można mówić i mówić, bez końca. Nie bez powodu Jakub Małecki jest dla mnie numerem jeden, jeśli chodzi o literaturę polską. 

Nie chcę przedstawiać Wam tutaj swojej interpretacji. To złoty środek – każdy „Dygot” odbierze na swój sposób. To Twoje doświadczenia, historia, uczucia i sam Ty najdokładniej poznacie słowa autora. Każda z myśli, podczas lektury, będzie właściwa. „Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece”. To książka napisana wyłącznie dla Ciebie. 

Wspomnę jedynie o druzgocącej atmosferze wszechogarniającego mnie strachu. Czytałam i bałam się. Dosłownie i w przenośni. Dużo tutaj porywającej czytelnika obsesji, niszczącej namiętności. Najgłębsza zaś z nich jest groza przemijania. 1938-1969/2004 – to nieistotne. Strach przed czarem życia wciąż jest ten sam. „Obudził się rano i wszystko było jak dawniej, ale nic nie było jak dawniej”. 

Pięknie zarysowano tutaj postaci. Każda z nich wyróżniająca się na tle innych. Niemka – przeklinająca Jana Łabendowicza, to dla mnie odzwierciedlenie tajemnicy. Chłopiec – odmieniec, to obraz ludzkich wartości, które zanikają i gubią się w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Córeczka Bronka Geldy to nienaruszalny strach. Sebastian – tak nowoczesny, pokazuje jak wiele zależy od klątwy życia i przodków. A Ty jesteś „zawsze zawstydzony, zawsze jakby obok ludzi, obok życia, obok samego siebie”? Zastanów się dobrze. 

Po lekturze czuję „w głowie jakiś dygot”. Nigdy nie zapomnę o tej książce. Może nie wygrywa z „Nikt nie idzie”, ale stoi tuż obok.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń