Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Zwycięstwo - recenzja - EGMONT

Rosyjska agresja na Ukrainę w każdym z nas odbiła swoje piętno. Każdy z nas w jakiś sposób przeżywał to co działo i dzieje się za naszą wschodnią granicą. Nic dziwnego zatem, że znalazły się osoby, które uczucia te przelały na karty komiksu. Tak powstał zbiór komiksowych opowieści „Zwycięstwo”. Znajdziemy tutaj dziewięć mniej lub bardziej znanych historii ze wschodniego frontu. Przypomnimy sobie np. postaci fikcyjne jak „Duch Kijowa”, który napawał strachem rosyjskich lotników, zobaczymy przygodę traktorka, który holował czołg, weźmiemy udział w obronie Wyspy Węży czy też poznamy drogę kradzionej lodówki na tereny Syberii. Każda z opowieści ma inny wydźwięk, styl artystyczny, ton wydarzeń. Znajdziemy tutaj zarówno trochę baśni, fantastyki jak i realnej walki. Oczywiście każdy z komiksów ma wydźwięk propagandowy czego oczywiście należało się spodziewać po tego typu tytule. Znajdziemy tutaj propagandowe historie ku pokrzepieniu serc, obrazujące bohaterską walkę z najeźdźcą, jak i ośmies

"Saturnin" Jakub Małecki

 

Ciężko, oj ciężko jest napisać recenzję „Saturnina” bez jakichkolwiek spoilerów.
Mam wrażenie, że cokolwiek tutaj napiszę, to popsuję Wam czytelniczą ucztę.
Będzie to więc krótka recenzja, raczej stawiająca na same odczucia.
Chociaż „Saturnin” nie przebił w moim mniemaniu „Nikt nie idzie”, „Dygotu”, „Dżozefa” czy „Horyzontu”, to i tak stawiam go bardzo wysoko w czytelniczym rankingu.
Książki Pana Jakuba Małeckiego są po prostu arcydziełem – one przenoszą w inny wymiar, mają swój własny, niepowtarzalny klimat, różnią się od innych tworów literackich i same w sobie tętnią życiem.
Nie można o nich zapomnieć, bo chwytają za serce, pozwalają uruchomić inną czasoprzestrzeń w wyobraźni i pozostają – na długo, na zawsze i mocno.
Tutaj każde słowo ma sens, każda postać odgrywa znaczącą rolę, a ludzkie relacje i przeżycia miażdżą pewną naturalnością.
„Saturnin” znowu ujął mnie swoją nierealną realnością. Czasem sama nie wiem, czy to jawa czy sen. Czy bohater „zahacza o tajemniczą krainę”, czy może jego rzeczywistość tak bardzo różni się i dlatego do końca jej nie ogarniam.
Satek wraca w rodzinne strony, bo znika jego dziadek. Przekracza pewne granice, idąc śladami Tadeusza i zapuszczając się w przeszłość. To zaburza jego świat – mocno.  
Jest samotność, trud życia, wojna, wspomnienia, niechciane emocje i marzenia.
„To intymna, choć skomponowana na wiele głosów opowieść, w której marzenia potrafią łamać kości, muzyka jest silniejsza niż wojna, a mama daje w nagrodę półtora kilograma słońca” – idealny opis!
O tej książce powinno się dyskutować, analizować, czytać ją wiele razy.
Sama sięgnę po nią jeszcze raz, by bardziej zrozumieć zakończenie, które jakoś rozmyło mi się po generalnej analizie.

Zobacz również:
- "Nikt nie idzie" Jakub Małecki
- "Dygot" Jakub Małecki
- "Dżozef" Jakub Małecki
- "Horyzont" Jakub Małecki

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń