Doom Patrol - sezon 1

 


Gdy usłyszymy o filmach i serialach superhero na myśl przychodzi nam masa znanych, lubianych i potężnych postaci, których przygody obserwuje cały świat. Tak, typowy komiksowy bohater posiada supermoce lub umiejętności, którymi włada bez większych ograniczeń i używa ich do obrony świata. Norma. Każdy z nas chciałby być kimś takim. Powstało jednak kilka tytułów, które w zupełnie inny sposób podchodzą do tego tematu. Jednym z nich jest serial oparty na komiksie, Doom Patrol.

Poznajemy w nim grupę osób, która otrzymała moce w raczej niezbyt przyjemnych okolicznościach. I tak, mamy tu rajdowca Cliffa Steele, który stracił rodzinę w wypadku, a z niego samego został tylko mózg zapakowany w stalowego robota, jest i Jane, która posiada 64 zupełnie różne osobowości, Larry, poparzony na całym ciele pilot, opatulony w bandaże, który żyje tylko dzięki temu, że „zamieszkuje” w nim energetyczny byt, a na dokładkę dodajmy do tej drużyny Ritę Farr, której ciało zmienia się w obrzydliwego gluta. No grupa superbohaterów jak się patrzy. Dodajmy do tego fakt, że każdy z nich ma swoje indywidualne problemy psychiczne, przed którymi nieustannie ucieka. Wszyscy żyją sobie tak „sielankowo” i uciekają od rozwiązania problemów w domu miliardera Nilesa Couldera.

Nic nie trwa jednak wiecznie i nasza grupa musi zebrać się w sobie, gdy Niles zostaje porwany przez tajemniczego pana Nobody. I tu już zaczyna robić się ciekawie, ponieważ pan Nobody poza tym, że jest głównym „złolem” całej historii jest również jej narratorem, który bardzo chętnie łamie tzw. „czwartą ścianę”. No cóż przygotujcie się na takie motywy bo to zaledwie początek. Co powiecie na rozumną, teleportującą się ulicę, dającą schronienie transseksualistom? Mamy. A może osioł, w którego przełyku znajduje się portal do innego świata? A jakże jest. Hmm, a może nazista, rozdający za kasę supermoce, opowiadający historię za pomocą kukiełkowego teatrzyku? Żaden problem. Dodajcie sobie do tego kolesia który napinając swoje mięśnie zmienia rzeczywistość, karalucha Ezekiela, który niczym prorok przepowiada koniec świata, no i mój ulubieniec – Kapitan Wąsik, szczur, który poprzysiągł zemstę na zabójcy jego matki. Żeby nie było, nie wymieniłem wszystkich motywów, a co niektóre są jeszcze ciekawsze. Często gdy rozmawiałem z kimś, co myśli o tym serialu to porównywano go do Umbrella Academy. Żeby była jasność. Może i obie historie opowiadają o kolesiach z supermocami, którzy nie potrafią sobie poradzić z rzeczywistością. Jednak przy tworzeniu Doom Patrol zażyto znacznie większe ilości twardych narkotyków popijanych alkoholem.

Żeby nie było, Doom Patrol to nie tylko ostre, narkotykowe wizje, z których stworzono historyjkę o bandzie bezużytecznych cepów. Ten serial ma zdecydowanie drugie dno i ukazuje nam jak ważna jest walka ze swoimi słabościami i ograniczeniami. Pokazuje, że mimo przeciwności warto dążyć do obranego celu i osiągnąć to co wydaje się być nieosiągalne. Te dziwaczne historie i motywy to tylko tło, które pokazuje nam jak dziwna i skomplikowana droga może nas czekać.

Doom Patrol zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu. Poziom absurdu może wielu zniechęcić. Sam mimo zdecydowanie „czarnego humoru” momentami myślałem czy nie odpuścić i zabrać się za coś innego. Wytrwałość popłaciła i poznałem kawał dobrej choć absurdalnej historii.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń