Animaniacs/Animaniacy (2020 - ) – 1 sezon

 


          Czy może być coś dobrego w 2020 r.? Okazuje się, że tak! Ten rok, po 22 latach przerwy, przyniósł nam bowiem, zamówiony przez platformę Hulu, nowy, 13-odcinkowy, sezon ,,Animaniaków”... sezon, który trzyma poziom oryginału (ci sami twórcy, ci sami aktorzy głosowi!), a zarazem stanowi powiew świeżości!

          Odnowieni ,,Animaniacy” szybko przekonali mnie do siebie; wystarczyło, że zobaczyłem kadr z rodzeństwem Warner, które wyciąga ręce z grobów (,,1930-1998”), by podpisać kontrakt na nowy sezon serialu, a następnie usłyszałem nowe wersety w piosence tytułowej: ,,Gender balanced, pronoun-neutral, and ethnically diverse”. To wszystko oznaczało jedno – skoro twórcy serialu nie bali się zakpić nawet z ,,polit-poprawnych świętości” to powinno być dobrze (czytaj – ostra jazda bez trzymanki)...

          …Nie zawiodłem się. Po dwóch pierwszych odcinkach byłem zachwycony. ;-) Na samym początku pojawił się Steven Spielberg, który nie wyrzekł się ,,swoich dzieci” i wciąż reklamuje je własnym nazwiskiem. Potem dostaliśmy m. in. piosenkę o, tak charakterystycznych dla tej dekady, rebootach oraz wyśmianie dzisiejszego społeczeństwa nie potrafiącego żyć bez urządzeń mobilnych oraz mediów społecznościowych (przy okazji można było się dowiedzieć, że szybki rozwój technologii w ostatnich 20 latach był częścią planu Mózga... dążącego do przejęcia kontroli nad światem :-D).

          Dla mnie jednym z najlepszych odcinków w sezonie był ten o... setnej rocznicy uzyskania praw wyborczych przez amerykańskie kobiety. Zaczął się on niezwykle patetycznie; bohaterki walk o prawa wyborcze zostały przedstawione jak boska Wonder Woman... a potem okazało się, że Dot Warner wciąż nie może zagłosować, bo... jest postacią z kreskówki; zorganizowała więc ,,pospolite ruszenie” w celu uzyskania przez postacie z kreskówek praw wyborczych (w tłumie byli m.in. Flinstonowie, Miś Yogi, Kaczor Daffy, Pies Huckleberry) i ,,szturm” na Kongres. Jak dla mnie złoto – zjechanie z wysokości patosu do dna absurdu... całość odcinka zamknął słynny kadr ze Świnką Porky, która jąkając się podsumowała - ,,That's Democracy Folks!"... Jak dla mnie to wszystko było lepszą szyderą z demokracji niż tyrady Janusza Korwin-Mikkego... ;-)

          Nie zabrakło oczywiście i innych błyskotliwych żartów i nawiązań. W sezonie wystąpili m.in. Edward Snowden, Vladimir Putin oraz grający na saksofonie Bill Clinton (a jakże! <3). Parodiowana była Olimpiada, Rewolucja Francuska, współczesny hip-hop, horror ,,To”, amerykańskie media (Fox, Fox), Zack Snyder i słabe filmy od DC, styl japońskiego anime (np. kiedy rodzeństwo Warner musiało stoczyć walkę z mnożącymi się króliczkami :-D)... Ulubionym, jednak, obiektem drwin został ustępujący prezydent USA – Donald Trump. Żart z Trumpem-cyklopem, przed którym ukorzył się nieustraszony Odyseusz (potwór morski i Hades nie zrobiły na nim żadnego wrażenia!) był naprawdę śmieszny, ale wielokrotne powtarzanie, że Trumpa wybrała rosyjska agentura było już nieco nużące...
 
          Wśród 13 odcinków serialu zabrakło mi jednak większej ilości zapadających w pamięć piosenek. Znane z oryginału ,,Piosenka o państwach świata”, ,,Hymn Anvilanii”, ,,Piosenka Mózga o dyktaturze”, ,,Piosenka o wszystkich prezydentach USA” zostały przeze mnie zapamiętane i czasami do nich wracam. W nowym sezonie zdecydowanie najlepsza jest cute-piosenka o rzyganiu tęczą (no, dobra! o strzelaniu tęczą z oczu! ;-P), piosenka Mózga o więzi ojca z synem i ,,musical” o pryszczu... i to w zasadzie tyle... 2-minutowa piosenka o pierwszych damach USA jest po prostu słaba...

          Warto dodać jeszcze, że w nowym sezonie, każdy odcinek składał się zazwyczaj z 3 części (rodzeństwo Warner – Pinky i Mózg – rodzeństwo Warner). Pozostali bohaterowie oryginalnego serialu zostali całkowicie pominięci (nie licząc niewielkiego występu gościnnego). Uważam to za dobrą decyzję twórców. Koncentrując się na najbardziej rozpoznawalnych i lubianych bohaterach, mogli łatwo przypomnieć ich starym fanom oraz przedstawić nowym... chociaż trochę mi brakowało Gołębia Chrzestnego... ;-P

          Testowo wyemitowano też dwie nowe propozycje ,,Starbox and Cindy" (malutki kosmita utkwił u dziewczynki w typie Elwirki z ,,Animków”) oraz ,,The Incredible Gnome In People's Mouths” (gość, który zmienił się w gnoma i przesiaduje w ustach ludzi, którzy potrzebują werbalnej pomocy). O ile pierwszy tytuł w ogóle mnie nie ujął, o tyle ,,Gnoma” chcę więcej! Groteskowy, oryginalny i niezwykle ,,życiowy” pomysł. Trzeba tu jednak zaznaczyć także, że te dwie kreskówki są rysowane w innym stylu niż ,,Animaniacy” oraz ,,Pinky i Mózg”, więc nie wiem czy dołączą do ,,stałej obsady” w sezonie 2.

          Kończąc, pragnę bardzo polecić nowych ,,Animaniaków”. W tych trudnych miesiącach pandemii, tytuł ten stanowi prawdziwy podmuch świeżości i błyskotliwego dowcipu (prostego slapsticku też jest sporo, gdyby ktoś się zastanawiał). Twórcom udało się doskonale ująć przemiany ostatnich dwóch dekad i doskonale obśmiać współczesność. Nie ma tu jakichś jadowitych tyrad krytykujących prawicę czy lewicę (,,ulubieńcem” jest oczywiście Trump, ale nie raz wspominano też Hillary Clinton), ale nie ma też ,,gorsetu” politycznej poprawności, więc, moim zdaniem jest tak, jak w ,,Animaniakach” być powinno! Mam nadzieję, że serial pojawi się w polskiej wersji i czekam już na zapowiedziany sezon 2.!

P.S. Na zachętę łapcie link do cute-piosenki o strzelaniu tęczą: https://www.youtube.com/watch?v=pi_tWK5UNOs




 

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń