"Uratować Missy" Beth Morrey

 


Myślę, że każdy powinien poznać Missy. Uratować ją, chroniąc jednocześnie siebie. Ta niesamowicie prawdziwa bohaterka traci męża, oddala się od swojej ukochanej córki i syna i nagle, w wieku prawie osiemdziesięciu lat zaczyna żyć na nowo. Nie jest to słodka droga. Tak jak i sama historia, która obejmuje wspomnienia i rzeczywistość, niesie ze sobą ogromne pasmo nieszczęść i nauk, które są niezastąpionymi wskazówkami, by odpowiedzieć sobie na pytanie: „jak żyć?”.

To historia, która wolnym tempem wyciska z czytelnika łzy. Wzrusza w niesamowicie spokojny sposób. Bardzo skrupulatnie i za pomocą małych kroków sprawia, że czytelnik coraz bardziej chce wejść w życie Missy. Chce ją poznać od a do z, podać jej pomocną dłoń, zwrócić uwagę, podejść i przytulić. Emocji jest cała masa. Mieszają się ze sobą, tworząc wybuchową mieszankę.

W tym wszystkim jest prawdziwa historia. Najzwyklejsze życie. Trudne, nie usłane tylko różami, ale dające wiarę i nadzieję, że warto rozpocząć nową historię w każdej sytuacji, o każdej porze i w każdym wieku, niezależnie od bagażu, jaki niesie się w swoim sercu.

Missy powinna dodać Wam skrzydeł i przewartościować Wasze myślenie. Stać się wskazówką, by łapać chwile, działać mimo trudności i biec przed siebie z uśmiechem na twarzy, bo życie ma się tylko jedno. Trzeba je cenić i czerpać z niego pełnymi garściami, tylko w odpowiedni sposób, w zgodzie ze swoim własnym ja.

Przepiękna historia. Ta książka pozostanie ze mną na bardzo długo.

Zysk i S-ka - ogromne dzięki za tak piękną czytelniczą przygodę.

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń