"Dżinn" Graham Masterton

 


 „Dżinn” to druga powieść Grahama Mastertona wydana po raz pierwszy w 1977 roku. Ten brytyjski pisarz jest znany przede wszystkim ze swych horrorów i thrillerów. Za swoje powieści otrzymał liczne nagrody a jego książki wydano w 27 milionach egzemplarzy.
    
    Dżinny to demony żywiołów świata arabskiego. Ludzie od zawsze starali się je poskromić i wykorzystać ich moc do własnych celów. Jeden z najpotężniejszych czarnoksiężników – Ali Baba – zdołał uwięzić Czterdziestu Grabieżców Życia zyskując niesamowitą potęgę. Pamięć o tej potędze, ale i grozie, z biegiem lat niemal uległa zatarciu. Dla wielu prawdziwa historia stała się zwykłą straszną opowieścią. Tylko nieliczni przekazywali sobie informację o tym, co się wydarzyło naprawdę. Kiedy Max Greaves podczas jednej ze swoich podróży biznesowych do Persji natrafił na ceramiczny dzban z dziwnym rysunkiem koni i błękitnych kwiatków, wiedział, że ma przed sobą tajemniczy Dzban Dżinnów. Mityczny przedmiot zdolny obdarzyć prawdziwą potęgą tego kto zdoła nad nim zapanować. Opętany myślą o spełnieniu wszystkich swych marzeń budzi uśpione w Dzbanie zło. Dżinn nie daje się jednak poskromić i po śmierci Maksa szuka kolejnej ofiary, którą wykorzysta by odzyskać wolność.

    Na początek muszę się przyznać, że pierwszy raz zetknęłam się z powieścią tak bardzo nasyconą mitologią i kulturą arabską. Było to dla mnie ciekawe i ożywcze doświadczenie, które uświadomiło mi jak wiele niesamowitych historii z tego świata czeka na poznanie. Choć książka ta ma już ponad 40 lat sprawia wrażenie współczesnej. Opisana historia zawiera mocne momenty zwłaszcza w kwestii opisów cierpień jakie dżinny fundują ludziom, którzy z nimi zadarli. Atmosfera strachu i nieuniknionej grozy udziela się czytelnikowi.
    
    Mimo niewątpliwie ciekawego pomysłu i barwnego tła, leniwa narracja była jak łyżka dziegciu w beczce miodu. Chwilami akcja toczyła się bardzo wolno a w sytuacjach kiedy oczekiwałam zawrotnego tempa następowało niezrozumiałe wyhamowanie. Odebrałam to jako zmarnowany potencjał. Do tego dość naiwne zachowania bohaterów i jakby niedostrzeganie (lub wypieranie) ewidentnych znaków i mamy przepis na rozczarowanie. Na osłodę nadmienię, że zakończenie, choć szybkie, wywarło na mnie dobre wrażenie. Było zaskakujące, krwawe, bez happy endu. Czyli takie jakie powinno być w horrorze.

    Konkludując lektura warta poświęcenia kilku wieczorów a moje uwagi prawdopodobnie wynikają z tego, że jako czytelnicy, czy widzowie, dzisiaj boimy się innych rzeczy nić 40 lat temu.

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu REBIS.

Zobacz również:
- "Dzieci zapomniane przez Boga" Graham Masterton

 

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń