Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Blask ostatecznego kresu - Fabryka Słów

  „Blask   ostatecznego kresu” to wspaniałe i satysfakcjonujące zakończenie naprawdę genialnej trylogii obfitej w fascynujące postaci, potwory, cudownego,   rozbudowanego świata, oraz fabuły, która niejednokrotnie powodowała przyspieszone bicia serca i dała nam wiele wspaniałych wydarzeń. Podobało mi się, jak Islington połączył wszystkie elementy układanki, o których wspominał w całej trylogii. Byłem pod wrażeniem tego, jak pełne i kompletne okazało się zakończenie tej książki i serii. Jednak nadal to wykreowany świat oraz historia robią tutaj największe wrażenie! Zawarte w nich elementy takie jak poznanie swojego losu, alternatywne płaszczyzny egzystencji, gdzie czas nie rządzi się normalnymi zasadami. W tej książce jest też mnóstwo akcji i myślę, że ten element jest jej największą siłą. Islington ma talent do wciągania nas w sam środek konfliktu, abyśmy mogli zobaczyć realne konsekwencje działań militarnych. A te często bywają tragiczne. Koejną zaletą książki są jej bohaterowie.

"Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe" Izabela Skrzypiec-Dagnan

 


„Czasem nieplanowane wyprawy stają się podróżami życia”.

Przedstawiam Wam Tinę, trzydziestolatkę, która jedzie do domku położonego w Beskidach, by odkrywać, poznawać siebie i innych. Dom jej ciotki – Janiny, kryje w sobie ogromną ilość tajemnic. Wciągają one naszą bohaterkę do swojego świata niesamowicie mocno. Janina była osobą nad wyraz charakterystyczną. Tina kojarzy ją, jako kochającą życie artystkę, która wyzwolona, pewna siebie, uśmiechnięta, idzie zawsze pod prąd. Dom odsłania zupełnie inną prawdę. Tina, choć czuje się w nim dobrze, zauważa pewne sprzeczności, z którymi sama nie może sobie poradzić. Jest rzucona na głęboką wodę. Życie, choć piękne, przynosi wiele trudnych emocji. Emocje wyznaczają bieg tej książki – dlatego jest ona tak dobra i piękna.

„Kwietniowe deszcze, słońce sierpniowe” przepięknie przenoszą nas na górskie szlaki. Czytając, czujemy się mieszkańcami starego młyna. Mamy ochotę wziąć kilka potrzebnych rzeczy i ruszać w podróż. Izabela Skrzypiec-Dagnan łączy w książce cudowne opisy, piękno przyrody, trudne kwestie związane z ludzką podświadomością i duszą, moc relacji międzyludzkich i słowa, które stają się receptą na życie. To powieść, która niczym poradnik pokazuje czym jest istnienie, w całej okazałości, w jasnych i ciemnych barwach.  

"Ale czasem człowiek tak działa; choć wie, że normy są inne, ulega czemuś drobnemu, czemuś migoczącemu w środku, temu drżeniu motylich skrzydeł, z których sypie się drobny pyłek. Gloryfikuję te uczucia w sobie. Wierzę w prawo podobieństwa - że przyciągamy w życiu do siebie takie osoby, jakimi sami jesteśmy. Stąd porozumienie. Stąd głęboka sympatia".

„Cenię ten czas, podarowany mi niespodziewanie, tę samotność, bycie ze sobą. Mam całe dnie do zagospodarowania, nie spieszę się, celebruję uważność. Rozmyślam, ćwiczę jogę, medytuję. Rankami - w lesie, tuż przed deszczem. Jestem wtedy otwarta na wszystko, co przynosi mi świat. Uziemiam się, siedząc z podwiniętymi nogami wprost na leśnej ściółce, czuję na skórze jej chropowatą, nierówną fakturę. Czuję mieszaninę orzeźwiających, energetycznych zapachów. Ciepłe tony żywicy przeplatające się z wonnym aromatem sosen, mocny, przebijający się przez nie zapach rozkładającego się poszycia”.

Piękne prawda? I nie tylko cytaty pozostaną w Waszej pamięci. Cała historia, jej zakończenie i pomysł na długo będą krążyć w Waszych myślach – bo książka niesamowicie wzrusza i przeraża jednocześnie, dodaje skrzydeł i pokazuje jak kruche są ludzkie emocje. Szukałam takiej historii, tęskniłam za taką twórczością. Jednego żałuję, że nie miałam jej w moim skromnym plecaku, podczas spontanicznych, górskich wypraw.

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Zysk i S-ka.

 

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń