Przejdź do głównej zawartości

Polecane

"Rok szarańczy" Terry Hayes

      „Rok szarańczy” to powieść, na którą czekałam ponad trzy lata. Terry Hayes zaskarbił sobie mój podziw „Pielgrzymem” i od tamtej pory zdecydowanie częściej sięgam po pozycje o szpiegowskiej i terrorystycznej tematyce. Nadal uważam, że na tym polu Terry Hayes nie ma sobie równych.     „Rok szarańczy” w dużym skrócie opowiada o tym jak jeden z agentów specjalnych od Regionów Niedostępnych wyrusza na misję, której celem jest zdobycie informacji o planowanym ewenemencie – groźnym zdarzeniu terrorystycznym o globalnym zasięgu. Nie wszystko idzie zgodnie z planem. Nasz bohater wpada w ręce przywódcy Armii Czystych, który powinien był zginąć w zamachu rakietowym. Jako jeniec poznaje bardzo ważne informacje, które mogą ocalić wiele istnień, dlatego robi wszystko by przeżyć i uciec. Nie będę zdradzać więcej szczegółów żeby nie psuć zabawy, ale mogłabym bardzo długo opowiadać o tej książce.     Podobnie jak „Pielgrzym” tak i ten tytuł to dość spora gabarytowo książka na kilka wieczorów. I p

"Licząc gwiazdy" Urszula Jaksik

 


"Licząc gwiazdy"
Urszula Jaksik
Wydawnictwo Zysk i S-ka
Poznań 2020 

Nie wiem jak u Was, ale ja mam za oknem ewidentną jesień. Leje jak z cebra, wieje szalenie mocno, a ja uaktywniłam już wszystkie jesienne gadżety. Lampioniki, świeczki, kocyki – wróciłyście do łask. Litrowy kubek na ulubioną herbatę i jeden wieczór z „Licząc gwiazdy” – była to cudowna przygoda. Idealna na odchodzące lato.

Ta książka to historia, która łapie za serce. Jest taka bliska, prawdziwa, odpowiednio skomponowana, swojska i nieprzesadzona. Jej lektura oczyszcza czytelniczą duszę – bo warto łapać chwile, warto gonić za marzeniami, mimo tak wielu zaskakujących kłód pod nogami. Nigdy nie jest za późno na uśmiech, szczerą rozmowę, uczucia i walkę z samotnością. Zawsze jest iskierka nadziei, która świeci i rozpala, by działać, zdobywać, próbować i chcieć być sobą. Czasem trzeba postawić wszystko na jedną kartę. Choć nie należę do osób ryzykujących, wiem, że warto się przełamać  i próbować, próbować, próbować :) Myślę, że dla wielu z Was - osób, które doceniają literaturę obyczajową, będzie to ciepła opowieść, która rozgrzeje Was do działania i podejmowania właściwych decyzji.

Główna bohaterka - Magda, wraca wraz ze swoim synem do Polski. Wiele nowych dróg, drogowskazów i zakrętów przed nią. Bilet z Islandii na stare śmieci to dla niej wehikuł czasu. Trudno jest jej jednak zdecydować, czy chce zniknąć w przeszłości, żyć teraźniejszością, czy lecieć z nowymi planami w przyszłość. Bycie w wielu miejscach jednocześnie nie wchodzi w grę, a szkoda. Madzia czuje się przeokropnie samotna. Jej mąż – Konrad, jest bezustannie nieobecny. Choć jego starania zasługują na uznanie, to liczy się jednak bliskość, pomocna dłoń i bycie obok. Najzwyklejsze potrzeby zostają tutaj zachwiane, co sprawia, że kobieta jest zagubiona. W tym worku ze znakami zapytania i wątpliwościami znajduje się Michał. Przecudowny Michał!

Oprócz miłosnych zmagań, Magda stawia czoła rodzinnym sekretom. Czuje potrzebę odnalezienia swoich korzeni i tym sposobem własnego ja, o które walczy na każdym kroku. „Licząc gwiazdy” to jej poszukiwanie szczęścia, odkrywanie siebie i podążanie własną drogą – trudną, ale jedyną w swoim rodzaju.

Uwielbiam od czasu do czasu zatopić się w lekkim piórze i wciągającej fabule. Kocham czuć wypieki na twarzy i kibicować bohaterom, z którymi zdążyłam się zżyć i zacząć im kibicować. Do tego gwarantuję Wam, że autorka nauczy Was, że to, co posiadacie, jest niewyobrażalnie ważne. Czasem mało potrzeba do szczęścia, a my błądzimy w poszukiwaniach zbyt wielu atrakcji, mając spokój na wyciągnięcie ręki.

Za książkę dziękujemy Wydawnictwu Zysk i S-ka.

 

 

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń