Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Świat Akwilonu. Magowie, tom 2: Eragan. Recenzja

  No, to po raz kolejny udajemy się do Świata Akwilonu! Przyznam, że przegapiłem tom 1, więc “Eragan” to moje pierwsze zetknięcie się z serią “Magowie”. W tomie 2 serii głównym bohaterem jest młody czarodziej o imieniu Eragan, który, mimo swojej niecierpliwości i lekkomyślności, emanuje autentycznością. Jego niebezpieczne eksperymenty z magią prowadzą do kolejnych przygód, które w finale zaskakują swoją konkluzją. Śledzimy losy Eragana i jego towarzyszy, którzy wyruszają do siedziby Zakonu Cieni, co zwiastuje wiele niebezpieczeństw i tajemnic. Jednym z mocnych punktów tej części jest szczegółowe wprowadzenie do magicznych run, co nadaje światu przedstawionemu większą głębię i wiarygodność. Niemniej jednak, niektóre wątki fabularne wydają się być powielaniem schematów znanych z innych serii, co może nieco osłabić świeżość tej historii (Nicolas Jarry, który w “Krasnoludach” nieraz sięga do długich partii opisowych tutaj jest jednak nieco bardziej powściągliwy). Eragan, mimo wszystko, jak

Zombie - Foxgames


Z książkami oraz komiksami paragrafowymi mam raczej niewielkie doświadczenie, jednak każde spotkanie z taką formą zabawy należało do tych przyjemnych. Kolejną dawkę paragrafów zafundowali mi przyjaciele z Pokoju Geeka, za co bardzo im dziękuję i muszę odwdzięczyć się recenzją ;)
W komiksie mamy kolejną wizję epidemii zombie, cóż tyle tych scenariuszy powstało, że prędzej czy później któryś musi się sprawdzić ;) Na szczęście na chwilę obecną nie musimy się tym przejmować. Szczęścia takiego nie mieli Judy i Ben, którzy trafili w samo centrum ataku zombiaka. W sumie już na starcie bardziej pechowy okazuje się facet, który trafia pod zęby umarlaka i dołącza do hordy mózgożerców. I tutaj już mamy element, który mnie zaskoczył, ponieważ w komiksie-grze możemy prowadzić poczynaniami ocalonej Judy oraz zakażonego/odmienionego/przemienionego (nie chciałbym żeby ktoś posądził mnie o zombiefobię) Bena. Niezależnie od naszego wyboru mamy jeden cel, przeżyć, a może lepiej przetrwać, bo w sumie u zombie przeżyć to tak niekoniecznie...nie ważne ;) Mimo że cele teoretycznie u obu postaci są podobne, to ich wykonanie trochę się różni.
Jeżeli chodzi o samą przygodę, to czeka na nas wiele pułapek, które niweczą nasze plany i kończą nasz żywot, w sumie u zombie to nie wiem czy tak to można nazwać, ale mniejsza ;) Zarówno u Bena jak i u Judy niektóre nasze decyzje szybko przybliżą nas do porażki, co o dziwo nie frustruje, a jeszcze bardziej zachęca do sprawdzenia innych wariantów danego paragrafu. Jednak nie każde zagrożenie musi kończyć naszą rozgrywkę. Możemy się im przeciwstawić i walczyć z ludźmi/zombie, co daje nam konkretne korzyści np. w zdobyciu punktów lub części ciała do przetrawienia. System walki jest banalnie prosty i polega na turowym zadawaniu obrażeń. Dla jednych może być to wada, zapewne dałoby się go bardziej rozbudować, dla mnie jednak takie uproszczenie pozwala na pełne zagłębienie się w historię, a pojedynki są elementem urozmaicającym rozgrywkę. Za to zaletą tego systemu jest możliwość przeliczenia swoich szans na wygraną i przy posiadaniu odpowiednich statystyk ominięcie kłopotów. Uwierzcie mi przydaje się taki wybór ;)
Przejście gry metodą prób i błędów nie sprawi większego problemu i z większą lub mniejszą liczbą powtórzeń dojdzie się do celu, a przynajmniej tak będzie się Wam wydawało. Mi pierwsza rozgrywka zajęła niewiele czasu, kilka potyczek, dobre wybory drogi i jestem na mecie, wyjście z miasta, tak udało się! Jebs, niespodzianka - nie żyjesz ;) Zaskoczenie, ale jednocześnie motywacja do dalszej gry. Ale najlepsze jest to, że gdy już uda Wam się zakończyć grę sukcesem, to nie odłożycie komiksu na półkę tylko zagracie jeszcze raz. Kilka zakończeń dla każdej postaci (o tych, które kończą się porażką nie wspominając), które zależą m.in. od ilości zdobytych punktów, ukryte smaczki w budynkach, kilka dróg ucieczki, postaci poboczne, czasami wybory moralne, wszystko to sprawi, że będziecie chcieli sprawdzić każdy zakamarek miasta, każdą możliwą opcję. Zdobywcy platyn na konsolach byliby oczarowani ;)
Zombie od Foxgames dała mi wiele zabawy i mimo przejścia jej kilka razy Benem i Judy, za każdym razem znalazłem coś o czym wcześniej nie wiedziałem. Mogę Was tylko zachęcić do sprawdzenia tego komiksu i zagłębienia się w tą historię, bo naprawdę warto.



Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń