Sybirpunk tom 2 - Michał Gołkowski - Fabryka Słów




Nie trzeba było długo czekać na kolejną porcję przygód Saszki z NeoSybirska. Pierwszy tom Sybirpunka to genialna robota ze strony autora. Moje oczekiwania odnoście kontynuacji były ogromne, a jak wiadomo łatwo się na tym przejechać.

Drugi tom to wydarzenia po przejęciu zakładu Baryszewski przez Chudego i jego ludzi. Wydaje się, że po takiej akcji nie może być lepiej. Ciepła posadka prezesa, robota u Daniłowa, wymarzona kobieta u boku. Czego można chcieć więcej i czy coś może się spieprzyć? No cóż, Aleksander Khudovec nie ma spokojnego życia i problemy lgną do niego niczym muchy do gówna. Tym bardziej, że jak się okazuje stare sprawy wcale nie zostały domknięte na ostatni guzik.

Powiedzmy sobie szczerze, drugi tom nie ma tego efektu „wow”. I powiedzmy sobie szczerze, że jest tak tylko dlatego, że mogliśmy już poznać NeoSybirsk w pierwszym tomie. Gdybym nie przeczytał początku historii i ktoś rzuciłby mi na biurko drugi tom, czytałbym go z wybałuszonymi oczyma i darł mordę jakie to jest świetne. Jest tu wszystko za co uwielbiam Sybirpunka. Genialna historia, która pędzi, pędzi i nie pozwala nam się nudzić ani na chwilę, a przy okazji nie mamy wrażenia, że pewne sprawy „załatwiane są” zbyt szybko i nienaturalnie. Tutaj po prostu widać, że w życiu Chudego nie ma czasu na odpoczynek i chwilę spokoju. Jak już przy Chudym jesteśmy to trzeba wspomnieć o bohaterach. Ci nie stracili nic ze swojego charakteru, są autentyczni i to te same osoby, które zapamiętałem z pierwszego tomu, a ich ewentualne zmiany i przemiany ewidentnie pasują do wydarzeń, które im towarzyszą. Wszystko odbywa się tu naturalnie, świat żyje, a ludzie zmieniają się wraz z wydarzeniami, których doświadczają.
Jedyna, mała wada to mniejszy nacisk na przedstawienie świata, realiów społecznych i politycznych, w którym odbywa się akcja książki. Było tego znacznie więcej w pierwszym tomie. Trzeba jednak zwrócić uwagę o wspomnianym tempie historii. Zwiększenie ilości opisów itp. wyhamowałoby fabułę, a zapewne autor chciał tego uniknąć.

Dla mnie Sybirpunk to jedna z tych historii, którą po prostu trzeba poznać. Uważam nawet, że przy odpowiednim rozwinięciu i poprowadzeniu historii, rozbudowie świata NeoSybirska, Sybirpunk może osiągnąć popularność jakiej dawno nie osiągnęła żadna inna polska seria. Dla niektórych, słowa te mogą wydawać się zbyt wyniosłe, ja jednak w to wierzę i liczę na to. Jak już pisałem, moje oczekiwania względem drugiego tomu były ogromne. Na szczęście nie zawiodłem się i nie mogę doczekać się kontynuacji. Tym bardziej, że po raz kolejny autor na sam koniec wrzucił niezłego twista, który może nieźle zamieszać.

P.S. Nie jestem mistrzem w odnajdowaniu ukrytych „easter egg'ów” w książkach, grach itp. Ale nawiązanie do „Moskala” było miłym zaskoczeniem i smaczkiem :) Chyba, że się pomyliłem i chodziło autorowi o coś zupełnie innego ;)

Dziękujemy wydawnictwu Fabryka Słów za udostępnienie egzemplarza książki do recenzji.

Zobacz również:
Cykl "SybirPunk":
1) "SybirPunk vol.1"
2) "SybirPunk vol.2"

Cykl "Siedmioksiąg Grzechu":
1) "Spiżowy gniew"
2) "Bogowie Pustyni"
3) "Bramy ze złota. Świątynia na bagnach"
4) "Bramy ze złota. Złote miasto"
5) "Bramy ze złota. Zmierzch Bogów"  


Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń