Hawkeye Kate Bishop - Egmont

 


Kate Bishop wraca do Los Angeles, zakłada swoją agencję detektywistyczną i... nie idzie jej najlepiej. Jej siedziba jest mylona z zakładem okulistycznym lub klienci poszukują „tego prawdziwego” Hawkeye'a z Avengers. No nie jest jej łatwo. Gdy już trafiła się robota do wykonania, Kate szybko się z zadaniem uporała. Jednak jak się okazuje sprawa ta nakierowuje Hawkeye na grubszy problem, który powiązany jest z jej rodziną.

„Hawkeye: Kate Bishop” to trzy większe historie, które są ze sobą powiązane i razem tworzą jedną spójną całość. Przygody przedstawione w tym tomie charakteryzuje szybkie, szaleńcze tempo, chaos i humor, które idealnie pasują do głównej bohaterki. Kate bowiem jest roztrzepaną nastolatką z niewyparzonym językiem, ciętym humorem, której działania często są chaotyczne i spontaniczne. Tak tempo i styl prowadzonej historii idealnie pasują do charakterystyki Hawkeye. Jednak to, co kryje się pod chaosem wydarzeń prowadzi do głębszej historii, która powiązana jest z rodziną Kate i ma duży wpływ na główną bohaterkę. Wydaje mi się, że Kelly Thompson, autorka komiksu, stworzyła idealny balans między humorem, roztargnieniem, życiowym „nieogarnięciem” bohaterki i ogólnym tempem wydarzeń, a ukrytą powagą historii i tym jaki wpływ ma ona na Kate. Widać, że Thompson „czuje” Bishop i wie jak podejść do tej postaci.

W trakcie kolejnych wydarzeń spotkać możemy postaci znane z komiksów Marvela. Przewijają się tu m.in. Jessica Jones, Laua Kinney (Wolverine), Hawkeye (ten pierwszy ;) ) oraz kilku złoli, o których nie będę wspominał, aby nie spoilerować za bardzo. Często mam wrażenie, że w komiksowych opowiastkach dodatkowe postaci wrzucane są na siłę, tak, aby zapełnić czymś karty komiksu, czy wrzucić mniej zorientowanemu czytelnikowi nową postać, którą „a nóż widelec” się zainteresuje i kupi kolejną serię zeszytów. Tutaj nie odniosłem takiego wrażenia nawet przez chwilę. Wspomniane wcześniej postaci idealnie wpasowują się w historię, mają w niej swój cel i przede wszystkim wpływają na główną bohaterkę - Kate wynosi coś z tych spotkań.

Jako zaletę komiksu zaliczyć można również grafiki, które towarzyszyły nam podczas poznawania przygód Kate. Te są minimalistyczne, próżno tu szukać szczegółów pomieszczeń, strojów itp. Nie przeszkadzało mi to jednak w pozytywnym odbiorze komiksu, a nawet pozytywnie wpływało na tempo i dynamikę historii. Zapewne nie każdemu ten styl się spodoba, jednak myślę, że w żaden sposób nie wpłynie to na odbiór fabuły.



Spotkanie z Kate Bishop zdecydowanie zaliczam do udanych. Kelly Thompson przedstawiła Hawkeye jako nastolatkę szukającą swojego miejsca, mającą wady, u której widać jeszcze roztrzepanie i młodzieńczy temperament. Nie mamy tu wrzuconej na siłę podniosłości, która zupełnie nie pasowałaby do bohaterki. Warstwa wizualna świetnie współgra z tempem wydarzeń i doskonale je podkreśla. Tom ten zapewne sprawi, że niejeden czytelnik zainteresuje się postacią Kate Bishop i uważnie będzie śledzić jej dalsze losy.

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza komiksu do recenzji.


https://www.facebook.com/swiatkomiksu

https://www.facebook.com/GalaktykaCzytelnika

https://www.instagram.com/egmont_polska/

https://www.instagram.com/swiatkomiksu/

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń