Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Świat Akwilonu. Magowie, tom 2: Eragan. Recenzja

  No, to po raz kolejny udajemy się do Świata Akwilonu! Przyznam, że przegapiłem tom 1, więc “Eragan” to moje pierwsze zetknięcie się z serią “Magowie”. W tomie 2 serii głównym bohaterem jest młody czarodziej o imieniu Eragan, który, mimo swojej niecierpliwości i lekkomyślności, emanuje autentycznością. Jego niebezpieczne eksperymenty z magią prowadzą do kolejnych przygód, które w finale zaskakują swoją konkluzją. Śledzimy losy Eragana i jego towarzyszy, którzy wyruszają do siedziby Zakonu Cieni, co zwiastuje wiele niebezpieczeństw i tajemnic. Jednym z mocnych punktów tej części jest szczegółowe wprowadzenie do magicznych run, co nadaje światu przedstawionemu większą głębię i wiarygodność. Niemniej jednak, niektóre wątki fabularne wydają się być powielaniem schematów znanych z innych serii, co może nieco osłabić świeżość tej historii (Nicolas Jarry, który w “Krasnoludach” nieraz sięga do długich partii opisowych tutaj jest jednak nieco bardziej powściągliwy). Eragan, mimo wszystko, jak

"Ten dom jest mój" Dorte Hansen

 


Wyjątkowa i niepowtarzalna. Niezbyt łatwa w odbiorze. Wymaga sporego skupienia. Będę do niej wracać i wracać – za jakiś czas, w odpowiednim przedziale czasowym i mam wrażenie, że odbiór będzie inny, w zależności od mojej dojrzałości i doświadczeń. Największy atut tkwi w szczegółach, które separują „Ten dom jest mój” od innych książek. Niby poetycka, zagmatwana, a w sumie wiele w niej prostoty i przejmującego smutku. Oryginalna w każdym tego słowa znaczeniu. Idealna, by o niej dyskutować i odkrywać nowe horyzonty poprzez zdanie innych czytelników.

Ciężko napisać cokolwiek więcej. Wszystko tutaj krąży w okolicach jednej tematyki. Wszystko gdzieś idealnie się zazębia. To rozczulenie w innym wymiarze, bo nie jest delikatne i romantyczne, ale wręcz oschłe i brutalnie dobitne. Książka też stoi postaciami, które są bardzo dobrze zarysowane – zdeterminowane, słabe i silne jednocześnie, dotknięte trudami życia i samotne, chyba pod każdym względem. Widzę ich twarze, staram się poczuć ich problemy i nie mogę zapomnieć, jak strasznie brzmi definicja ich życia. Kiedy wspominam tych bohaterów odczuwam w pewien sposób lęk – trudny do zdefiniowania. W tym wszystkim prym wiedzie motyw przewodni – dom. Czytając, będziecie wciąż pytać siebie o jego definicje, siłę, przeznaczenie. Czy będzie on tutaj bezpieczną przystanią?

Krótki zarys całej historii? Proszę. Poznacie tutaj Verę, która wraz z matką ucieka z Prus Wschodnich. Ta podróż niszczy jej bezpieczeństwo, bo zaczyna czuć się obco, nijak, bezsensownie i zwyczajnie źle. Czuć, jakby zmagała się bezustannie ze swoim niełatwym przeznaczeniem. Mimo to tkwi w tym marazmie, by sześćdziesiąt lat później w drzwiach przywitać siostrzenicę, która również uciekła wraz z synkiem z modnej hamburskiej dzielnicy. Obce sobie kobiety, a w ich relacji poszukiwanie powiązań i cudów.

Bardzo polecam, szczególnie dla osób, które lubią czytelnicze wyzwania i czują się na siłach, by odkryć coś nowego, nietypowego i silnego emocjonalnie. Za jakiś czas wrócę do tego domu, by poznać na nowo historię przedstawioną przez autorkę i odkryć na nowo samą siebie.

Dziękujemy Wydawnictwu Sonia Draga za egzemplarz książki do recenzji.

 

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń