Przejdź do głównej zawartości

Polecane

Świat Mitów. Jazon i Złote Runo - recenzja

  Grecka mitologia, pełna niezwykłych epopei, wszechwładnych bogów, przerażających potworów i niezłomnych herosów, od wieków inspiruje i uczy. Seria „Świat Mitów” przenosi nas w świat tych fascynujących opowieści, prezentując je w formie komiksowej. Najnowszy tom tej serii skupia się na historii Jazona. To mistrzowska adaptacja jednego z najbardziej znanych greckich mitów – wyprawy Jazona po złote runo. Historia zaczyna się, gdy Jazon, prawowity następca tronu królestwa Jolkos, jako jedyny ocalał z masakry, którą na jego braciach przeprowadził zdrajca Pelias, jego wuj. Matka Jazona ukryła go, a chłopiec dorastał pod opieką najlepszego nauczyciela w Grecji – centaura Chirona. Chiron uczył go muzyki, medycyny i sztuki wojennej. Po osiągnięciu pełnoletności Jazon odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu i postanawia wypełnić swoje przeznaczenie. Jednak jego wuj Pelias zastawia na niego pułapkę, zmuszając młodego herosa do podjęcia się niebezpiecznej misji zdobycia złotego runa – skarbu bezcenne

"Kobieta w czerni. Rączka" Susan Hill

 


    Susan Hill to uznana brytyjska pisarka, a tytuł „Kobieta w Czerni” kojarzy się ze znanym filmem z Danielem Radcliffe'm. I słusznie, bo to właśnie na podstawie tej książki nakręcono film. Wywarł on na mnie dobre wrażenie. Jak wszyscy wiemy, często ekranizacje nie są tak klimatyczne i udane jak powieści. Postanowiłam więc przekonać się jak będzie w tym przypadku.

    Być może należałoby napisać dwie osobne recenzje, ponieważ oba tytuły wywarły na mnie odmienne wrażenia. Główny bohater – Arthur Kipps -  to prawnik, który ma uporządkować dokumenty zmarłej Pani Drablow. Starsza kobieta mieszkała sama w odizolowanym domu na Węgorzowych Mokradłach.

    Na podstawie opisu i odniesienia do znanego filmu spodziewałam się  mrocznego i klimatycznego ghost story. I tu spotkał mnie zawód. Ledwie przebrnęłam przez „Kobietę w Czerni”. Kilka razy miałam ochotę porzucić czytanie. Na myśl przychodziło mi tylko jedno słowo – gniot. O ile pomysł na fabułę jest ciekawy, to język w jakim Susan Hill napisała tę powieść był tak nieznośnie nudny i ciężki, że skutecznie wyhamowywał akcję i dusił emocje. Jedno zdanie na pół strony, iście poetyckie opisy otoczenia, wciąż te same emocje u bohatera, niekonsekwencja w działaniu. Wiele kwestii na minus, plusem może być samo zakończenie, w którym mamy szybszy bieg zdarzeń i dość nieoczekiwany finał. Również wybór trzęsawiska na miejsce akcji było dobrym pomysłem. Gęsta mgła, grząski grunt i odcięte od świata stare domostwo to idealna sceneria dla powieści grozy. Może gdybym nie znała filmu całość zrobiłaby na mnie lepsze wrażenie.

    Z drugiej strony mamy powieść „Rączka”. Dość enigmatyczny tytuł - nie wiedziałam czego się spodziewać. Po nieplanowanej wizycie w zapuszczonym Białym Domu naszego bohatera Adama Snowa zaczyna prześladować uczucie bycia chwytanym przez małą, dziecięcą rączkę. Z czasem w jego zachowaniu pojawiają się niebezpieczne zmiany. Aby zachować życie musi rozwiązać zagadkę rączki. Grzebanie w przeszłości okrywa mroczną tajemnicę i przynosi nieoczekiwane skutki.

    Mimo zniechęcenia po pierwszej propozycji dość szybko i łatwo wciągnęłam się w historię. O niebo lepszy odbiór i ciekawszy bohater. Nie mogę powiedzieć, żebym się przestraszyła lub miała gęsią skórkę ale z pewnością byłam zaintrygowana rozwojem wydarzeń. Zdecydowanie trudniej było się oderwać, rozwój wydarzeń nie był wcale oczywisty, a element zaskoczenia to bardzo istotny walor dobrej książki.

    W ogólnym rozrachunku książka jest całkiem przeciętna i chyba drugi raz nie chciałabym poświęcić na nią czasu.

Dziękujemy Wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz książki do recenzji.


 

 

 

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń