Batman. Death Metal. Tom 2. - EGMONT

 


Moc Zieleni, Moc Prędkości i Śmierć Multiwersum

 ,,Batman. Death Metal. Tom 2.” – recenzja

 

          Nadszedł grudzień i nadszedł drugi tom ,,Death Metalu”! Komiks wciąż trzyma poziom i zachwyca niebanalną fabułą oraz wspaniałymi rysunkami.
W recenzji tomu pierwszego - recenzja – postawiłem tezę, że ,,Death Metal” można czytać ,,na gorąco”, bez zaznajomienia się z wcześniejszymi historiami. Teza ów wzbudziła dyskusję na jednym z forów, ja jednak wciąż obstaję przy swoim.

          Nowość od Egmontu stanowi zbiór zeszytówek przedstawiających event ,,Dark Nights: Death Metal”. Wygląda na to, że event jest przedstawiany kompleksowo – a zatem mamy możliwość zapoznać się ze wszystkimi tie-inami. Tom czyta się więc jak zbiór luźno powiązanych rozdziałów. Wszystko jest ułożone chronologicznie, chociaż wydaje mi się, że ostatnia historia ,,Brzemię” powinna być umieszczona wcześniej – przecież widzieliśmy już zebranych przez Latarnie bohaterów i to w ogniu akcji!

          Główna oś wydarzeń od Snydera i Capullo przedstawia Trójcę – Batmana, Supermana i Wonder Woman, którzy udają się do... znanych z uniwersum DC Kryzysów, a wszystko staje się możliwe dzięki Mocy Zieleni, z której skorzystał Potwór z Bagien (wspierany przez Jonaha Hexa, Harley Quinn i... Jarro).

Z kolei w historii ,,Speed Metal” od Joshuy Williamsona (ten pan pracuje obecnie nad serią ,,Batman”) i Eddy'ego Barrowsa – Flashe ścigają się z Najmroczniejszym Rycerzem do Tronu Mobiusa. Wszystko udaje się, a raczej – zdaje się, że się udaje – dzięki Mocy Prędkości.

,,Śmierć Multiwersum” Jamesa Tyniona IV oraz Juana Gedeona jest szczególnie istotne, ponieważ zawiera lakoniczne streszczenie wszystkich Kryzysów Uniwersum DC. Posiada też... Kapitana Marchewkę i niespodziewany plot-twist z Owlmanem.

Mamy też kolejne backstory od Petera J. Tomasiego i Rileya Rossmo o Królu Robinie... Scena, w której wykończył Firestorma naprawdę zrobiła na mnie wrażenie...



,,Narodziny nowego boga” od Tyniona i Jamesa Merino rzuca światło na kolejną część całego eventu... Gdy sprawa wydaje się zasadniczo przegrana... rzeczy przyjmują niespodziewany obrót! Multiwersum nie jest bowiem wszystkim... Istnieje jeszcze Omniwersum (hasło mocno ostatnio podkreślane przez DC).

Nie będą zawiedzeni także fani Zielonych Latarni – im poświęcona jest historia ,,Brzemię” Bryana Hilla i Nika Virella. Ważną rolę odegrali także w ,,Śmierci Multiwersum”.

          Tak jak w tomie pierwszym – tak i tutaj – fabuła potrafi zaskoczyć. Rozwiązania są nieoczywiste, a cała historia naszpikowana jest aluzjami i easter-eggami związanymi z całym przekrojem Uniwersum DC. Rysunki natomiast – to najwyższa półka (sprawdźcie!). Może stylem różni Riley Rossmo (i to mocno), ale akurat w tym przypadku – jego kreska doskonale pasuje do przygód sadystycznego, złowrogiego Króla Robina.

          Całość oceniam bardzo pozytywnie i z pewnością sprawdzę kolejny tom.  Dziękuję wydawnictwu Egmont za tom udostępniony do recenzji.

Komentarze

Popularne posty

Łączna liczba wyświetleń